Pożar wybuchł 21 lutego, właściciela zaalarmowały psy, które kiedyś przygarnął. Najprawdopodobniej uratowały mu życie. Rodzinny dom mężczyzny zbudowany w 1903 roku - spłonął doszczętnie.
Pan Edward tymczasowo zamieszkał u sąsiada.
W pomoc zaangażowała się rodzina, sąsiedzi i pracownicy urzędu gminy. A pracy na miejscu pogorzeliska jest dużo.
Na budowę nowego domu potrzeba co najmniej 200 tysięcy złotych. Dla pana Edwarda, który utrzymuje się z renty, to kwota nie do zdobycia. Dlatego siostrzenica mężczyzny założyła zbiórkę na ten cel, na portalu Pomagam.pl. Bliscy pana Edwarda proszą o wsparcie i przekonują, że liczy się każda złotówka.