Podczas II wojny światowej sowieckie NKWD przeprowadziło cztery deportacje w głąb Związku Radzieckiego. Dziś w Przemyślu przypomniano te wydarzenia.
Marian Boczar, wiceprezes Związku Sybiraków Oddział w Przemyślu - W tę noc, z 9 na 10 lutego rodziny przeznaczone do wywózki zwożone były na bocznicę kolejową Przemyśl-Bakończyce, skąd w bydlęcych wagonach wyruszał transport z zesłańcami w nieznane, na długie lata tułaczki.
Wśród 80 Sybiraków, żyjących jeszcze na terenie powiatu przemyskiego był dziś obecny Antoni Blecharczyk, który wraz z matką i siostrą spędził na ze zesłaniu 6 lat.
- Te wszystkie trudności, jakie myśmy tam na Sybirze odczuwali, to jest tragedia narodu każdego, niezależnie od tego, kto by tam został w ten sposób zesłany również by tak samo cierpiał.
Wśród ofiar wywózek, które miały miejsce po zakończeniu II wojny światowej była Stanisława Żak, która jako dziecko wraz z najbliższymi została deportowana z wioski Czyszki koło Lwowa do Chabarowska.
- To przede wszystkim strach, ja nie rozumiałam, co się ze mną dzieje, dlaczego ja musze jechać, dlaczego mi się nie wolno wychylać z wagonu, bo prawie trzy tygodnie trwała podróż tam do tego Chabarowska.
Podczas uroczystości został odegrany Hymn Sybiraków oraz odczytano apel pamięci. Związek Sybiraków uhonorował medalami instytucje, które wspierają działania na rzecz zesłańców i pamięci o nich.
Wojciech Bakun, prezydent Przemyśla - Pomyślmy o tych, którzy poświęcili życie, o tych, którzy zmarli tuż po powrocie do ojczyzny, często nie doczekując tej prawdziwie wolnej ojczyzny. Ale z nadzieją w sercu, z ufnością Bogu wierzyli w to, że ich ofiara nie pójdzie na marne.
Przed pomnikiem upamiętniającym ofiary sowieckich zbrodni złożono kwiaty i zapalono znicze. Dla Sybiraków i ich potomków to bardzo ważny dzień, czas wspomnień i pamięci, którą, jak mówią należy ją pielęgnować po to, żeby te wydarzenia już nigdy się nie powtórzyły.