W Jasielu koło Komańczy wspominano ofiary zbrodni oddziałów UPA z 1946 roku. Szacuje się, że 70 lat temu Ukraińcy rozstrzelali tam kilkudziesięciu żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza. Ciała 36 odkryto i ekshumowano na cmentarz w Zagórzu. Miejsce pochówku pozostałych wciąż pozostaje nieznane.

Miejscowość widmo - tak mówią o Jasielu ludzie, którzy przyjeżdżają tu po raz pierwszy. Dziś są tu tylko pola i lasy, ruiny strażnicy i kilka opuszczonych domów. Historia nieistniejącej już wsi skrywa w sobie mroczną tajemnice. W 1945 roku oddział Ukraińskiej Armii Powstańczej spalił budynki strażnic Wojsk Ochrony Pogranicza, mieszkańców Jasiela wysiedlono, kilkudziesięciu żołnierzy - rozstrzelano.

Andrzej Siwiec, przewodniczący NSZZ Funkcjonariuszy Straży Granicznej w Sanoku - Różne są dane... Zginęło tu 60-70 żołnierzy WOP-u i milicjantów, bo tak to wtedy było. Część tych ludzi została znaleziona i ekshumowana i zostali pochowani w 1946 roku na cmentarzu w Zagórzu.

Miejsce pochówku pozostałych dwudziestu bestialsko zamordowanych żołnierzy wciąż jest nieznane. W kwietniu 2015 roku rzeszowski oddział IPN-u rozpoczął w tej sprawie śledztwo. Dziś o zamordowanych żołnierzach przypomina ten pomnik pamięci pomordowanych WOP-istów. Co roku w tym miejscu gromadzą się tłumy, by oddać cześć bohaterom.

Podpułkownik Adam Sikorski, jeden z najstarszych żyjących świadków tych wydarzeń mówi o pomordowanych żołnierzach nieszczęśliwi bohaterowie i dodaje, że pamięć o nich jest najważniejsza.

W trakcie uroczystości odznaczono osoby, które od lat przypominają i walczą o tę prawdę. Wręczono też medale ministra obrony narodowej za zasługi dla obronności kraju. Na koniec oddano hołd kurierom beskidzkim, którzy w czasie II Wojny Światowej - mimo wielu przeciwności - utrzymywali łączność okupowanego kraju z rządem na uchodźstwie. Jasiel - jak mówili dziś uczestnicy uroczystości - mimo że opustoszał, wciąż pełen jest zagadek a co najważniejsze, to miejsce, gdzie na zawsze pozostaną prawdziwi polscy bohaterowie.