Kościół farny św. Bartłomieja w Drohobyczu nazywany jest gotyckim skarbem polskiej architektury. Położny w centrum miasta przykuwa uwagę. Ale jego wnętrze i piękno - wciąż bardzo odbiega od tego, jakie pozostawili po sobie Polacy żyjący tu do II wojny światowej. Władze komunistyczne zamieniły świątynię w muzeum ateizmu.
Zawapnowane XVIII-wieczne freski, spalone ołtarze, ławki, konfesjonały i historyczny księgozbiór, skradzione witraże z krakowskiej pracowni Żeleńskiego. Dziś trudno to wszystko odtworzyć. Ekipa ukraińskich konserwatorów, pracująca pod okiem znawców z Polski ma ogrom benedyktyńskiej pracy. W południowej i północnej nawie już widać efekty.
Kościół w pokryty jest XVIII-wiecznymi freskami. Teraz malowidła odsłaniane są na sklepieniu prezbiterium. Ale wcześniej konserwatorom udało się częściowo odkryć freski starsze o niemalże 300 lat. .
Konserwatorzy już zajęli się ogromnymi tablicami inskrypcyjnymi, które zdobiły prezbiterium.
Prace finansuje Narodowy Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą "Polonika".
Drohobycka Fara do dziś gromadzi społeczność polską na mszach w ojczystym języku. Liczy około 400 wiernych, w większości ludzi starszych. Dlatego każda pomoc z Polski jest ratunkiem dla jednego z najpiękniejszych kościołów w dawnym województwie lwowskim.