Pomimo wielu działań informacyjnych i różnych kampanii profilaktycznych, wciąż wielu z nas daje się przechytrzyć przestępcom.
W listopadzie w regionie, m.in. dwie kobiety padły ofiarami oszustw metodą „na wypadek”. W obu sytuacjach schemat przestępców był podobny. Do pokrzywdzonych kobiet zadzwonił telefon z informacją, że ktoś z ich rodziny miał wypadek. Aby uniknąć więzienia potrzebna była kaucja. Warto dodać, że kobiety w słuchawce słyszały głos bliskiej osoby, więc przestępcy musieli wykorzystać w tym przypadku AI, czyli sztuczną inteligencję. Oszuści nie kazali się rozłączać i instruowali pokrzywdzone, w jaki sposób mają przekazać gotówkę. Niestety, w wyniku przestępstwa, obie pokrzywdzone straciły 37 i 30 tys. złotych.
Kolejne oszustwo miało miejsce w grudniu, metodą „na policjanta i prokuratora”. Do mieszkanki powiatu jasielskiego zadzwonił mężczyzna, który podał się za policjanta wydziału dochodzeniowo-śledczego z Warszawy. Przez telefon poinformował, że ktoś złożył wniosek o kredyt na dane kobiety. W celu uwiarygodnienia legendy, fałszywy policjant kazał wybrać na telefonie numer 112 i sprawdzić jego dane, co też kobieta zrobiła. Wtedy w słuchawce usłyszała głos innego mężczyzny, który przedstawił się i poinformował, że jest policjantem z jasielskiej komendy. Mężczyzna potwierdził także dane pierwszego z fałszywych funkcjonariuszy. Następnie do kobiety zadzwonił trzeci mężczyzna, który podał się za prokuratora. W trakcie rozmowy polecił jej przelanie swoich oszczędności na wskazane konto. Dodatkowo na następny dzień, znowu zatelefonował „policjant z Warszawy”, który nakazał pokrzywdzonej wzięcie w banku kredytu, a później przelanie pieniędzy na podany przez niego rachunek bankowy. Niestety, w wyniku oszustwa, kobieta straciła ponad 100 tys. złotych.
Inna mieszkanka powiatu jasielskiego również straciła sporą kwotę, w wyniku fałszywych inwestycji na giełdzie. Kobieta, chcąc powiększyć swoje oszczędności, znalazła w Internecie stronę, która informowała o możliwości inwestycji kapitału. Zostawiła tam swoje dane kontaktowe, a po jakimś czasie, do kobiety zadzwonił mężczyzna, który przedstawił jej ofertę firmy. Następie zatelefonował inny mężczyzna, który powiedział pokrzywdzonej, że będzie opiekunem jej konta inwestycyjnego. Poinstruował ją, jak ma założyć konto oraz polecił zainstalowanie aplikacji AnyDesk (aplikacja do zdalnej kontroli pulpitu). Kiedy zgłaszająca wpłaciła pierwszą kwotę, zauważyła, że inwestycja się opłaciła, a tym samym zarobiła. Dlatego też zrobiła kolejne wpłaty. Kiedy chciała zamknąć konto i wybrać pieniądze, zaczęły się problemy. Wtedy zadzwonił do niej kolejny mężczyzna, który polecił jej założenie sejfu depozytowego, a także podał dane konta do przelewu zgromadzonych środków.
Jak się okazało, kobieta w wyniku fałszywych inwestycji straciła 60 tys. złotych. Dodatkowo przestępcy, za pomocą aplikacji do zdalnej kontroli pulpitu wykasowali wiadomości mailowe, które były wysyłane na jej adres w związku z inwestycjami.