Świece okopowe to na froncie towar pierwszej potrzeby. Szczególnie o tej porze roku. Bo ukraińscy żołnierze dzięki nim mogą się ogrzać, wysuszyć buty, ale też zagrzać wodę czy prosty posiłek. Świece okopowe to metalowe puszki które trzeba wypełnić zwiniętą w rulon falistą tekturą a potem zalać warstwą stearyny, wosku lub parafiny. Największe mogą się palić i dawać ciepło nawet przez 5 godzin. Wolontariusze, którzy rozpoczęli właśnie kolejny sezon ich produkcji wiedzą, że to bardzo ważne.
Problemem są surowce. Ale wolontariusze ze Lwowa mogą liczyć na wsparcie z Polski.
Rafał Zborowski, proboszcz parafii Bożego Miłosierdzia we Lwowie - Do tej pory udało nam się wykonać prawie 80 tysięcy świec okopowych. No w tym roku już otrzymaliśmy ok. 40 tysięcy nowych puszek, w których będziemy mogli właśnie robić te świece. I parafinę. Wprawdzie już nam się kończy kolejna tona, ale mamy nadzieję, że pomoc znowu napłynie.
Puszki pochodzą z Brzeska, a parafina z Łańcuta. Logistycznie pomaga też łańcucka fundacja Semper Fidelis. A zamówienia z dnia na dzień rosną. Od kilku tygodni niemal codziennie są telefony i listy z prośbami o taką pomoc od konkretnych żołnierzy i oddziałów ale też całych jednostek wojskowych, które wysyłają na front kolejnych żołnierzy także z obwodu lwowskiego.