Panie Barbara i Dorota są nauczycielkami. Na protest przyszły ze swoimi najmłodszymi dziećmi. I to w trosce o nie - jak przekonują - nie mogą milczeć, bo nowy do tego obowiązkowy przedmiot budzi ich obawy. Ich zdaniem, troska o zdrowie jest ważna, ale aby w tym zakresie edukować nie trzeba nowego przedmiotu.
Uczestnicy protestu przekonują, że zapoznali się z upublicznionym już projektem podstawy programowej nowego przedmiotu, ale to ich nie uspakaja.
Protestujących nie przekonują kolejne wyjaśnienia. Wczoraj podczas konferencji prasowej podkarpacka kurator powtarzała, że nie ma mowy o ideologizacji, a chodzi o rzetelną wiedzę, której przekazanie z różnych przyczyn - sprawia czasem trudność. Protestujący rodzice mają inne zdanie.
Zgodnie z zapowiedzią ministerstwa edukacji, program nowego przedmiotu tylko w 1/10 dotyczy sfery związanej z dojrzewaniem i seksulanością. W większości obejmuje profilaktykę uzależnień, zagrożenia w sieci czy na przykład zapobieganie otyłości. Powstał też list otwarty w obronie programu edukacji zdrowotnej, którego autorzy przekonują, że nowy przedmiot to nie tylko profilaktyka, ale też czynnik chroniący dzieci przed wszelkimi rodzajami krzywdzenia.