Sytuacja na froncie jest trudna. Wzdłuż jej 1000-kilometrowej linii ukraińskie wojska mierzą się z ciągłymi rosyjskimi atakami: powietrznymi i naziemnymi. Codziennie giną żołnierze także z zachodniej Ukrainy, ale też cywile w kolejnych atakach rakietowych. Tylko bilans tych ostatnich w Sumach i Odessie to ponad 20 osób zabitych i ponad sto rannych. Nie ma miejsc bezpiecznych, a informacje o wykorzystaniu przez Ukraińców pierwszych amerykańskich rakiet Atacams na terytorium Rosji sprawiają, że strach miesza się z nadzieją.
Po niedzielnym zmasowanym ataku rakiet i dronów w całej Ukrainie wprowadzono grafik wyłączeń prądu. Na ulicach Lwowa już stoją agregaty. Jak rok temu. Nikt nie wie co dalej. Szczególnie teraz po ogłoszonych zmianach w doktrynie nuklearnej Rosji. I teraz gdy już używane są rakiety, które mogą przenosić także nuklearne głowice.
Dziś 1003 dzień wojny. Do tej pory rosyjskie rakiety ponad 30 razy uderzyły w obiekty infrastrukturalne, ale też cywilne na terenie obwodu lwowskiego. W 12 atakach byli ranni. W pięciu także zabici. Przed rokiem po dwóch listopadowych atakach prądu i ciepła nie miało 1,5 miliona osób.