Dom przy ulicy Akacjowej w Stalowej Woli od frontu wygląda na prawie nie zniszczony. Ale części od podwórza praktycznie nie ma. Bo w środku nocy nagle stanęła w płomieniach.
Magdalena Górak, sołtyska Turbii - Obudziły nas syreny, to było gdzieś przed godziną trzecią. Zauważyliśmy płomienie z dosyć bliska, więc wzięliśmy z mężem zobaczyli co się dzieje. Ciężko było przejechać bo tyle było straży.
Pożar gasili strażacy PSP ze Stalowej Woli i ochotnicy z Turbi, Zbydniowa i Pilchowa. Okazało się że całe poddasze w budynku jednorodzinnym jest objęte pożarem, toksyczne gazy pożarowe obniżały się w dół. Przed budynkiem były cztery osoby. Mężczyzna był dosyć mocno poparzony. 54-letni mężczyzna próbował ratować śpiącego na poddaszu syna. Niestety nie udało się paliło się już zbyt mocno.
19-latek nie żyje a jego ojciec trafił najpierw do szpitala w Stalowej Woli a zaraz potem śmigłowcem przetransportowany został do specjalistycznego ośrodka leczenia oparzeń w Łęcznej. Budynek na razie nie nadaje się do zamieszkania. Ostateczną decyzję co dalej podejmie Nadzór Budowlany. Ustalane są też przyczyny pożaru.
Na razie odbyły się - jak informuje prokuratura- oględziny miejsca zdarzenia z zabezpieczeniem potencjalnie ważnych dla sprawy m.in. elementów instalacji. Zarządzono też sekcję zwłok 19-latka. Był Hiszpanem, podobnie jak jego ojciec. A miejsce tragedii jest doskonale znane mieszkańcom całej gminy, bo polsko- hiszpańska rodzina prowadził tu m.in. klub padla czyli połączenia tenisa i squasha. Tu odbywały się rozgrywki, m.in. mistrzostwa Polski.