Obecnie w Rzeszowie, Mielcu, Tarnobrzegu i Stalowej Woli na zwolnieniach lekarskich było 346 pracowników, głównie pielęgniarek. Pacjenci muszą się liczyć z tym, że pięć szpitali pracuje w ograniczonym zakresie. W Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie szansą na przełom jest druga tura mediacji.

Pierwsze spotkanie związków zawodowych i dyrekcji szpitala z udziałem mediatora i przedstawicieli samorządu województwa odbyło się w ubiegły czwartek. Ponad siedem godzin rozmów skończyło się patem już na etapie pierwszego postulatu związanego z podwyższeniem wynagrodzeń. Związki zawodowe chcą 500 złotych brutto w dwóch transzach. Dyrekcja szpitala zaproponowała 400 złotych, rozłożone na trzy części, ale jak przypomniał marszałek województwa, to nie była główna przyczyna przerwania rozmów.

Zarząd województwa przekonywał, że ma dla związkowców konkretne propozycje, z których najważniejsza to włączenie do pensji zasadniczej, zgodnie z porozumieniem ministra zdrowia ze Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych, tzw. dodatku zembalowego w dwóch transzach 1100 już od września i 100 zł od lipca 2019. Zarząd Województwa zapowiedział też, że zaproponuje aby w celu przejrzystości polityki finansowej szpitala oraz możliwości wpływania na nią przez załogę powołać Zespół Monitorowania Szpitala, w skład którego wejdą przedstawiciele województwa, dyrekcji, związków zawodowych i Banku Gospodarstwa Krajowego, w którym placówka spłaca tzw. kredyt restrukturyzacyjny.

Od ponad dwóch tygodni Kliniczny Szpital Wojewódzki pracuje w systemie ostrodyżurowym, wykorzystując mniej wiecej połowę swoich możliwości. Podobnie jest w Tarnobrzegu, Stalowej Woli, Mielcu i Szpitalu Miejskim w Rzeszowie. Wszędzie przyjmowani są tylko pacjenci w stanie zagrożenia życia. W Mielcu już działa całkiem zamknięty przez ponad dwa tygodnie Szpitalny Oddział Ratunkowy, ale też w trybie ostrodyżurowym.