Po raz siódmy wolontariuszki sanockiej Fundacji Sanitas zorganizowały w Przemyślu akcję Piękna w chorobie, w czasie której przekonywały pacjentki przemyskiego szpitala, że w walce z nowotworem najważniejsza jest pozytywna motywacja, wiara w siebie i optymizm. W czasie zorganizowanych warsztatów pacjentki mogły między innymi skorzystać z usług kosmetyczek, fryzjerek, ale co najważniejsze wspierać się nawzajem i pokazać na czym polega siła kobiet.

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym, bo potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach a dzięki temu przetrwa wszystko te słowa Katarzyny Nosowskiej przedstawicielki sanockiej fundacji Sanitas uważają za swoje drugie motto. Pierwsze brzmi krócej: Piękna w chorobie. Drużyna Anny Nowakowskiej już po raz siódmy postanowiła wcielić te słowa w życie. Kiedyś panie z Sanitas same walczyły z chorobą. Dziś przekonują, że nie można się załamywać. Ale odkryć w sobie siłę i piękno.

Anna Nowakowska, Fundacja Sanitas, organizatorka akcji - Tutaj właściwie nie chodzi tylko o to zewnętrzne piękno tych pacjentek, ale dzięki temu stajemy się wewnętrznie silne, zyskujemy energię a przy okazji jest taki dzień kiedy te pacjentki wiedzą, że są osoby którym się udało, że choroba to jest krótki wycinek życia i potem stają się silniejsze, piękniejsze, jeszcze bardziej szalone.

Choroba często odbiera jednak pacjentkom wiarę w siebie. Aby ją odzyskać dziś w przemyskim szpitalu w ruch poszły nożyczki, szczotki, kolorowe chustki peruki, szminki i lakiery. Pani Teresa Szczepanik przyznaje, że udział w tej akcji i spotkanie z kosmetyczką i fryzjerem sprawiły, że poczuła wiosnę.

- Nie załamywać się, pozytywnie się nastawiać do życia z uśmiechem podchodzić do wszystkiego.

Dziś uśmiech pojawiał się na twarzach wszystkich pacjentek. Niejedna z nich patrząc na nową fryzurę czy zrobiony profesjonalnie makijaż uwierzyła, że „nigdy nie należy się poddawać”.

Halina Grochała - Bardzo pomagają takie akcje to jest troszkę radości dla chorych pacjentów prawda taka odskocznia po prostu.

Na pacjentki czekały dziś także kwiaty oraz drobne upominki. W organizacji spotkania pomógł personel przemyskiego szpitala. A poza metamorfozą panie mogły także porozmawiać z psychologiem i co najważniejsze udowodnić światu, że kobieta - nigdy się nie poddaje.