Jest porozumienie między ministrem zdrowia a rezydentami, ale na razie nie ma decyzji lekarzy w sprawie zgody na pracę w nadgodzinach. To znaczy, że ciągle nie wiadomo czy zdecydują się na wycofanie złożonych w ramach protestu wypowiedzeń takich klauzul. To ważne dla dyrektorów szpitali zwłaszcza w Rzeszowie, Przemyślu i Krośnie, ale też dla pacjentów, którzy coraz bardziej odczuwają skutki, wprowadzonego z konieczności, zmianowego systemu pracy lekarzy.

Były pikiety, strajk głodowy, kilka tur rozmów zakończonych bez porozumienia z ministerstwem zdrowia. I w końcu udało się osiągnąć kompromis. Zgodnie z zapisami porozumienia w 2018 roku do szpitali i przychodni w całej Polsce trafią dodatkowe 2 mld 200 mln złotych. Także na podwyżki dla rezydentów i lekarzy specjalistów, a to był jeden z postulatów protestujących.

Skutki problemów z opt-outami szpitale odczuły od początku roku, bo zmianowy system pracy nie tylko zmienił lekarskie, ale też utrudnił życie pacjentom. Przewodniczący Związku Zawodowego Lekarzy na Podkarpaciu przekonuje, że porozumienie wcale nie oznacza grupowego wycofania wypowiedzeń umów opt-out i powrotu do starego dyżurowego systemu pracy. Problem w szczególny sposób dotyczy właśnie rezydentów.

W Szpitalu Klinicznym nr 2 w Rzeszowie wypowiedzenia umów opt-out złożyło 95 rezydentów. Mimo podpisanego porozumienia teraz nie wiedzą co zrobią dalej - czy będą kontynuować swój protest czy wycofają się z wypowiedzeń umów. Decyzja ma zapaść w najbliższą środę.