Śniegu prawie nie ma, ale są sztucznie naśnieżane stoki i już działające pierwsze wyciągi, a przede wszystkim rezerwacje. Bieszczady rozpoczynają okres ferii zimowych, który będzie trwał aż do 25 lutego, bo wolne od szkoły będą mieć kolejne województwa. Dziś zimową labę rozpoczęli między innymi uczniowie z mazowieckiego, a to co roku oznacza ruch w Bieszczadach.

Na stoku Gomadzynia i Laworty od wczoraj pracują armatki śnieżne. To dzięki nim można było uruchomić wyciągi, do których niemal od razu zaczęły się ustawiać długie kolejki. W ciągu zaledwie kilku godzin zapełniły się parkingi, a niemal puste jeszcze wczoraj wypożyczalnie sprzętu zaczęły pracować na pełnych obrotach. Choć to dopiero początek, bo część "feriowiczów" jest dopiero w drodze.

W tym jako pierwsi ferie rozpoczęli uczniowie z zachodniopomorskiego, dolnośląskiego i opolskiego oraz mazowieckiego. Ci ostatni najliczniej przyjeżdżają w Bieszczady. A "warszawskie ferie" zawsze oznaczają dużo rezerwacji i spory ruch na turystycznych trasach, ale też stokach. W hotelach i pensjonatach można jeszcze znaleźć wolne miejsca, ale są takie, które mają komplet. Szansa na śnieg jest, bo prognozy zapowiadają obniżenie temperatury. Więc nawet, gdy nie będzie naturalnych opadów to na sztucznie naśnieżanych stokach raczej go nie zabraknie. GOPR-owcy przypominają też o tym, że w wysokich Bieszczadach leży go nawet półtora metra. A jeśli nie jesteśmy gotowi na takie wyzwania zimowe, Bieszczady możemy pooglądać z okien ciuchci, która kolejny raz wyjedzie w zimową trasę. Pierwszy kurs w najbliższą środę, a potem aż do 24 lutego w każdą środę i sobotę ze stacji-wyjazd Majdan koło Cisnej.