Mieszka w nim siedem rodzin, które rokrocznie przed Wigilią przyjmują u siebie kolędników maszerujących z Jarosławia i okolic. W nocy przyjęli ich po raz siedemnasty. Pielgrzymi odczytali fragment Ewangelii, podzielili się opłatkiem i zakolędowali.

Nocna wędrówka do Betlejem to już kilkunastoletnia tradycja. Tak samo jak przygotowywanie szopki przez mieszkańców przysiółka wraz ze Stowarzyszeniem Przewodników Turystycznych i Pilotów Wycieczek z Jarosławia. Jest ona symbolem świąt i wspomnieniem historii przysiółka, która sięga okresu międzywojennego, kiedy to gospodarze z Jodłówki zakupili tu ziemię i przenieśli się ze swoimi rodzinami. Pierwsza na rudołowickich polach pojawiła się szopa, która miejscowym parobkom skojarzyła się z Betlejem. Pani Maria Huk jest najstarszą mieszkanką przysiółka.

- Cieszy nas bardzo, że przyjeżdżają tu do nas kolędnicy z Jarosławia, nasi znajomi. Człowiek się spotyka raz na rok.

Inicjatorem pielgrzymowania do przysiółka Betlejem od samego początku jest Jacek Hołub, który tak wspomina początki tego przedsięwzięcia

- Samo przyjście tutaj do tej miejscowości było czasami tragiczne, momentami przechodziliśmy przez zaspy, przez pola, gdzie nie było drogi. Stąd doszliśmy do Zmyślówki.


Ta od lat jest na trasie grupy kolędniczej. W tym miejscu utrudzeni biblijni wędrowcy, przebrani za Maryję, Józefa, trzech króli, aniołów czy pasterzy dostali posiłek. Natomiast w samym już Betlejem na wędrowców czekali mieszkańcy i licznie przybyli goście, przyjeżdżający z całego Podkarpacia. Maleńki przysiółek w tę jedyną noc, staje się miejscem tętniącym życiem.