Taką decyzję podjął wójt gminy, tłumacząc, że budowa hali produkcyjnej w bliskiej odległości od działek może być zagrożeniem dla mieszkańców wsi. Firma ZinkPower, która jeszcze w sierpniu otrzymała zielone światło na budowę ocynkowni od Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska jest zaskoczona decyzją i zapowiada podjęcie kroków prawnych.

Ocynkownia miała powstać w poddębickiej Zawadzie, w sąsiedztwie autostrady, firmy Hutchinson i domów mieszkalnych. Budowa zakładu od początku wzbudzała kontrowersje. Mieszkańcy już w styczniu ostro protestowali przeciwko inwestycji, tworząc specjalny komitet, stronę internetową oraz zbierając podpisy pod petycjami. Ich główną obawą była ewentualna awaria hali produkcyjnej, która pozbawiłaby kilku wsi dostępu do wody.

Firma ZinkPower przekonywała jednak, że nic takiego się nie stanie, a budowa ocynkowni nie zagraża w żaden sposób mieszkańcom. Co więcej, miała być miejscem pracy dla co najmniej 70 osób. Ale i ten argument nie przekonał protestujących. W sierpniu zgodę na inwestycję wydała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Kolejną miała wydać gmina. Wójt Dębicy zdecydował powołać swojego eksperta i dziś ogłosił decyzję.

Zaskoczony decyzją wójta jest prezes ZinkPower, tym bardziej, że podobnych protestów nie było, gdy na sąsiednich terenach powstawały inne firmy. Przypomina też, że pomysł na lokalizację ocynkowni w Zawadzie nie wyszedł od inwestora. Poprzedziło go zaproszenie przez Wydział Promocji i Inwestycji Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie, który właśnie te tereny wskazał spośród wielu. Prezes ZinkPower twierdzi, że wójt gminy nie dotrzymał słowa, podpisując z firmą list intencyjny i mówiący o realizacji inwestycji.

Wartość budowy ocynkowni miała wynieść 60 milionów złotych. Inwestorzy mają 14 dni, by odwołać się od decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Rzeszowie za pośrednictwem wójta Dębicy.