Miejscami temperatura przekraczała dziś 33 stopnie. Z tego powodu niektóre urzędy i firmy skróciły czas pracy, a kto mógł szukał cienia i ochłody na kąpieliskach. Lekarze przypominają, że przebywanie na słońcu może mieć poważne skutki dla naszego zdrowia, a synoptycy dodają, że fala afrykańskich upałów będzie nam towarzyszyć do końca tygodnia.

Ponad 33 stopnie - tyle w południe wskazywały termometry w centrum Rzeszowa. Wiele osób szukało wytchnienia, zarówno przy miejskich fontannach, jak i specjalnie ustawianych "mgiełkach". Wiele osób postanowiło jednak wyjść z cienia i odwiedzić rzeszowską żwirownię. W samo południe trudno było tam znaleźć wolne miejsce. Podobnie było także na wszystkich plażach w regionie. Choć wszędzie odczuwalna temperatura sięgała nawet 40 stopni.

Nie wszystkim dane było jednak dziś wypoczywać, a praca na słońcu czy w nieklimatyzowanych pomieszczeniach nie należy do przyjemności. Dlatego część firm i urzędów z powodu upałów skróciło czas pracy. Skrócenie czasu pracy wynika jednak tylko z dobrej woli pracodawcy, ale Państwowa Inspekcja Pracy przypomina także o ich obowiązkach względem pracowników w upalne dni, a lekarze przypominają z upałami nie ma żartów. Kiedy na zewnątrz robi się gorąco powinniśmy pamiętać nie tylko o wodzie i nakryciu głowy, ale szczególną troską otoczyć zarówno najmłodszych, jak i najstarszych, bo skutki przebywania na słońcu mogą okazać się tragiczne. Dlatego ze słońca należy korzystać z głową. Zdaniem synoptyków do piątku temperatura może przekraczać 30 stopni. W weekend spadnie do około 25.