Aż kilka ekip remontowych i konserwatorskich naraz pracuje teraz w kościele parafialnym w Zarszynie. Licząca blisko 150 lat świątynia doczekała się pierwszego w życiu tak gruntownego remontu. To dzięki milionom złotych, które udało się pozyskać z różnych programów pomocowych. Wymiana dachu, naprawa posadzki, renowacje malowideł i ołtarza, prace na wieży zegarowej. Wszystkie te zabiegi nabrały tempa, a w efekcie pozwolą mieszkańcom już wkrótce zobaczyć kościół takim, jakim znali go ludzie przed wieloma laty.

Neogotycki kościół pod wezwaniem Św. Marcina Biskupa i Matki Bożej Szkaplerznej w Zarszynie ma zdumiewające dzieje. Zarówno w czasie I jak i II wojny światowej został trafiony przez pociski artyleryjskie, które niszczyły dach , drugim razem w całości. A spadając do środka pustoszyły świątynię.

Z pomocą licznych darczyńców udało się naprawić szkody, ale remontu gruntownego kościół w Zarszynie doczekał się dopiero teraz. Dach naprawiany jest po raz trzeci. Jego konstrukcja, deskowanie i blacha. Remonty zakrojone na kilka milionów złotych pozwolą też uratować piękna wieże zegarową kościoła. To właśnie jej architektura ściąga do świątyni często turystów, którzy przemierzają drogę krajową między Krosnem a Sanokiem.

Ekipy pracujące w środku mają za zadanie przywrócić kościołowi urodę sprzed lat. W prezbiterium znów widoczną będzie dawna posadzka z ozdobnych płytek ceramicznych, do renowacji oddany został ołtarz główny. A w całym kościele odnawiane są malowidła ścienne.

Wybudowany w 1875 roku kościół w Zarszynie fundowali mieszkańcy tych ziem wraz z rodem Wiktorów. Pierwszym proboszczem był ks. Kirschner. Pamiątkowe tablice tych osób widnieją przy wejściu do kościoła. Świątynia dla mieszkańców jest pomnikiem historii, o którym można opowiadać godzinami. Pociski, pożary, zgliszcza to znów odbudowa. Trudne losy przeplatane nadzieją, że z pomocą Bożą uda się dokonać rzeczy niemożliwych.