W Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim Numer 2 w Rzeszowie rozpoczęły się dziś mediacje. To szansa na porozumienie między związkami zawodowymi a dyrekcją, a tym samym szansa na powrót do normalności dla pacjentów. To ważne, bo w pięciu podkarpackich szpitalach, w ramach nieoficjalnego protestu, na zwolnieniach lekarskich wciąż jest 548 osób.

Od rana w rzeszowskiej "dwójce" wielu pracownikom udzielała się nerwowa atmosfera. Tuż po 9.00 wyznaczony przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej niezależny mediator spotkał się z dyrektorem szpitala. Godzinę później ze związkami zawodowymi. Tuż po 11.00 za zamkniętymi drzwiami z mediatorem spotkali się już nie tylko dyrektor i związki, ale też władze województwa. Mediacje trwały wiele godzin. Jak udało nam się ustalić, mogą potrwać znacznie dłużej.

Nieoficjalne protesty zaczęły się od Mielca. Związki zawodowe są tam w sporze zbiorowym z dyrekcją od kwietnia. Na liście żądań jest 18 punktów, które dotyczą między innymi podniesienia wysokości płac, zwiększenia comiesięcznych premii i polepszenia warunków zatrudnienia. Wcześniejsze rozmowy nie przynosiły porozumienia. Szpital wystąpił więc do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o wyznaczenie mediatora. Już wiadomo, że na 31 lipca zaplanowano drugą turę mediacji. Do Mielca wkrótce dołączyła rzeszowska "dwójka" oraz szpitale w Tarnobrzegu i Stalowej Woli, a od środy także pielęgniarki ze Szpitala Miejskiego w Rzeszowie. Porozumienie wypracowane podczas rozpoczętych dziś mediacji mają mieć zastosowanie we wszystkich szpitalach wojewódzkich. Tymczasem związkowcy domagają się wzrostu pensji dla pracowników szpitala o pół tysiąca, ale też między innymi przyjęcia dodatkowych 50 pielęgniarek.

W podkarpackich szpitalach sytuacja z punktu widzenia pacjentów wciąż nie wygląda dobrze. Tylko dziś do pracy nie przyszło w sumie 548 pielęgniarek. To o 37 osób więcej niż w środę. W szpitalu w Mielcu nieobecnych było 107 pielęgniarek i położnych, w placówce przy ulicy Lwowskiej w Rzeszowie 157, w Tarnobrzegu 163, a w Stalowej Woli 103 pracowników medycznych. Do tego dochodzi jeszcze Szpital Miejski w Rzeszowie, gdzie dziś na zwolnieniach jest w sumie 18 osób. Pielęgniarki liczą, że mediacje pozwolą osiągnąć kompromis, choć z ich wypowiedzi wynika, że problem ze zwolnieniami tak łatwo nie zniknie, głównie dlatego, że pielęgniarki są tu cytat "zmęczone, przepracowane, zestresowane".