25 lat więzienia za zabójstwo żony. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał wyrok sądu pierwszej instancji dla Mariusza K. oskarżonego o zabójstwo żony. Do tragedii doszło w ubiegłym roku w sylwestrową noc w Kiełkowie w powiecie mieleckim. Kobieta zginęła od kilku ciosów nożem. Jej mąż przyznał się do zabójstwa, ale w czasie procesu zasłaniał się niepamięcią. Wyrok jest prawomocny.

Sąd wydając wyrok nie miał wątpliwości, że Mariusz K. chciał zamordować żonę. Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że w czasie kłótni kobieta zamknęła się w łazience. Kiedy Mariuszowi K. nie udało mu się sforsować zamka poszedł po łom, którym wyważył drzwi. Zdaniem sądu miał więc czas, żeby ochłonąć i przemyśleć swoje zachowanie. Stało się jednak inaczej.

Mariusz K. nie skorzystał z prawa do wysłuchania wyroku. Do sądu przyjechała natomiast rodzina zamordowanej Moniki. Matka i córka kobiety jako oskarżyciele posiłkowi domagały się dożywocia. Rodzinie trudno było dziś ukryć emocje.

Początkowo Mariusz K. nie przyznawał się do zabójstwa. Później zmienił zdanie, bo jak twierdził, o jego winie świadczy zgromadzony materiał dowodowy. Jeszcze przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu mężczyzna mówiąc o kulisach zabójstwa zasłaniał się niepamięcią. Jego motywem była zazdrość.

Do zabójstwa doszło w ubiegłym roku, w sylwestrową noc w jednym z domów w Kiełkowie w pow. mieleckim. W czasie rodzinnej awantury 44-letni Mariusz K. zaatakował swoją żonę. Ugodził ją nożem, a rany okazały się śmiertelne. Mariusz K. został zatrzymany w noc zabójstwa. Policjanci znaleźli go na pobliskiej stacji benzynowej. W chwili zatrzymania miał prawie dwa promile alkoholu w organizmie. Wyrok Sądu Apelacyjnego jest prawomocny.