Jest decyzja sądu w sprawie sporu zbiorowego w Klinicznym Szpitalu wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. Do związków zawodowych dotarło postanowienie, zgodnie z którym przez dwa tygodnie mają powstrzymać się od strajku. Dla związkowców to nieoczekiwana sytuacja, bo jak przekonują referendum to jeszcze nie strajk i na razie czekają na mediatora. Z wnioskiem o jego wyznaczenie organizacje związkowe wystąpiły już do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

O skierowaniu sprawy do sądu dyrektor szpitala poinformował dziennikarzy dokładnie tydzień temu. Podczas konferencji prasowej, na której odczytał związane z sytuacją w placówce oświadczenie. Mówiąc o pikiecie przez Urzędem Marszałkowskim i referendum strajkowym przeprowadzonym między 4 a 8 czerwca dyrektor powołał się na Art 26 ust 2 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, który mówi o tym, że…

Kto w związku z zajmowanym stanowiskiem lub pełnioną funkcją: nie dopełnia obowiązków określonych w tej ustawie podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. Tej samej karze podlega ten, kto kieruje strajkiem lub inną akcją protestacyjną zorganizowaną wbrew przepisom ustawy.

Tymczasem jak tłumaczą w oświadczeniu przysłanym do naszej redakcji związki zawodowe. Decyzja o referendum została podjęta 21 maja br. z uwagi na fakt, że pracodawca odmawiał prowadzenia rokowań w zaproponowanych terminach. Spotkał się po raz pierwszy i jedyny na ten moment 6 kwietnia 2018 roku. i dodają że(... )

Referendum strajkowe to nie strajk. To odwołanie się do załogi, by wyraziła swoją opinię w zakresie ewentualnego strajku, bez wskazania terminu jego przeprowadzenia. Ustawa nie wskazuje terminu przeprowadzenia referendum. W tym przypadku pracodawca bardzo się pośpieszył. Żadne decyzje w zakresie strajku nie zostały podjęte!

Związkowcy dodają też, że pracodawca wszelkie działania związku zawodowego uznaje za niezgodne z prawem. Bo zdaniem dyrektora także pikieta zorganizowana 30 maja br. pod Urzędem Marszałkowskim była nielegalna i nieuprawniona mimo, że jak przekonują przedstawiciele związków zawodowych złożyli wymagane dokumenty w Urzędzie Miasta Rzeszowa.

Każda strona ma swoje racje i niestety nie przestaje być nerwowo. Jedyną szansą na zmianę tej sytuacji wydaje się być mediator. Związki zawodowe już wystąpiły do ministerstwa o jego wyznaczenie, ale to znaczy, że w tej kwestii też nie ma porozumienia. Choć obie strony sporu twierdzą i to chyba jest najważniejsze że właśnie ono i bezpieczeństwo pacjentów są najważniejsze.