Dzięki założonej w Rzeszowie Fundacji ProSpe najmłodsi uchodźcy mieszkający w gruzińskiej wiosce Shavshvebi mogą korzystać z pomocy Domku Babci to placówka, w której dzieci i młodzież znajdują pomoc w nauce, mogą też liczyć na posiłki i zabawę.

Uczą się śpiewu, recytują, mają zajęcia plastyczne i ceramiczne. A w razie potrzeby darmowe korepetycje. Taką właśnie pomocą trzy razy w tygodniu służy gruzińskim dzieciom Domek Babci świetlica wspierana przez darczyńców z Polski. Domek Babci pomaga dziś 65 dzieciom. Placówkę założyli ojcowie kamilianie z Włoch, na początku pomagając dzieciom pokonać traumę wojny i przesiedlenia.

Gdy zakończył się projekt z pomocą pośpieszył polski kamilian pracujący w Tbilisi - ojciec Paweł Dyl. Zdobył fundusze na posiłki, przybory szkolne i pensje dla nauczycieli. Dzięki niemu świetlica wciąż działa.

Shavshvebi to gruzińska wioska położona tuż przy granicy z Osetią Południową. Historyk - Giorgij Lekiszwili pokazuje, że w zasięgu wzroku jest tu rosyjska baza wojskowa. A w dali widać wioski, z których pochodzą uchodźcy. Gruzini zostali wysiedleni tak nagle, że niczego nie mogli ze sobą zabrać. Uciekali. Najpierw trafili do Tbilisi. A potem rząd z pomocą Unii Europejskiej zbudował tę osadę. Jest tu 177 domów, w których mieszka 800 wysiedleńców. Rzeszowska Fundacja Pro Spe od dwóch lat organizuje wsparcie dla najmłodszych jej mieszkańców.

W akcję pomocy na rzecz Domku Babci w Shavshvebi angażują się też polskie szkoły. Dzieci organizują zbiórki pieniędzy i przyborów dla swoich rówieśników z Gruzji.