Coraz większe emocje w największym podkarpackim szpitalu - Klinicznym nr 2 w Rzeszowie. Dyrektor szpitala zarzucił związkowcom działania nie mieszczące się w normach rokowań i sporu zbiorowego. Podczas spotkania z dziennikarzami poinformował dziś że jest zmuszony podjąć działania prawne, bo jak przekonywał istnieje uzasadnione podejrzenie naruszenia prawa. W swoim oświadczeniu stwierdził też że działania związkowców naruszyły dobre imię szpitala.

Akcja protestacyjna przez Urzędem Marszałkowskim, w której zdaniem związkowców wzięło udział prawie 300 pracowników szpitala. A potem referendum strajkowe w którym wzięło udział ponad 60 procent załogi. Zdaniem dyrekcji szpitala to działania które zostały podjęte przedwcześnie i nie mieszczą się w normach określonych w przepisach.

- Podejmowane przez przywódców związkowych akcje protestacyjne jeszcze w trakcie rokowań wywołały atmosferę konfliktu i sporu, ale też naruszyły dobre imię szpitala co do jego wiarygodności i stabilności.


W swoim oświadczeniu dyrektor szpitala przypomniał, że szpital dzięki programowi restrukturyzacji wychodzi na prostą. Podkreślał jednak, że nawet teraz placówki nie stać na spełnienie związkowych postulatów.

- Absolutnie ta sytuacja nie upoważnia do tak wysokich absurdalnych żądań płacowych, które w obu sporach wynoszą ponad 82 miliony złotych, przy budżecie rocznym wynoszącym około 350 milionów.


Zdaniem dyrektora płace powinny być uzależnione od przychodu, a dokładnie powinny stanowić określony procent przychodów. A poziom kosztów powinien być co najmniej równy przychodom.

Związki zawodowe przekonują, że takie argumenty słyszą od 20 lat.

- Nie jest to dobry pomysł aby długi szpitala regulować kosztem załogi bo kosztem załogi ten szpital w ogóle Funkcjonuje. Jest to największy szpital na Podkarpaciu gdzie trafiają najtrudniejsze, najbardziej skomplikowane Przypadki. On nie powinien funkcjonować w warunkach, że nie ma na nic pieniędzy.


Związkowcy przekonują też, że nie zrobili nic co byłoby niezgodne z prawem.

- Zakwestionowanie legalności referendum, które przeprowadziły związki zawodowe jest kuriozalne, ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych w żadnym punkcie nie opisuje w jakim momencie sporu ma być takie referendum organizowane, stwierdza tylko że jest ono niezbędne i określa warunki, które sprawiają, że jest ważne i pozytywne.

Ale dyrektor ma w tej sprawie inne zdanie.

- Jako dyrektor placówki odpowiedzialny za jej prawidłowe funkcjonowanie zmuszony jestem podjąć działania prawne w tym w zakresie, sądowej ochrony szpitala przed działaniami związków zawodowych.

W referendum strajkowym, które zakończyło się w miniony piątek 99 procent głosujących opowiedziało się za strajkiem. Jego wyniki są wiążące, bo w głosowaniu wzięło udział 62 procent pracowników. Związkowcy przekonują jednak, że jeśli dojdzie do strajku to zgodnie z prawem będzie on ostatnim etapem sporu zbiorowego. Na razie czekają na mediacje i ich efekty.