W Sądzie Rejonowym w Tarnowie ruszył proces Zbigniewa N. prokuratora w stanie spoczynku, byłego szefa Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie i byłego doradcy kilku ministrów sprawiedliwości. To kolejny wątek afery podkarpackiej. Zbigniewowi N. śledczy postawili siedem zarzutów, w tym korupcyjnych. On sam nie przyznaje się do winy.

Na rozprawę Zbigniew N. został doprowadzony z aresztu tymczasowego, w którym przebywa od momentu zatrzymania. Sąd Rejonowy w Tarnowie zdecydował o wyłączeniu jawności, pozwalając dziennikarzom na wysłuchanie treści aktu oskarżenia. Prokuratura postawiła Zbigniewowi N. w sumie siedem zarzutów, z czego cztery mają charakter korupcyjny - dotyczą przyjmowania łapówek i powoływania się na wpływy w instytucjach publicznych.

Zdaniem prokuratury Zbigniew N. miał powoływać się na wpływy w tych instytucjach i podjąć się załatwienia określonych spraw, z którymi zwrócił się do niego Marian D. podkarpacki przedsiębiorca z branży paliwowej. Chodziło m.in. o załatwienie korzystnej dla spółki zamiany działek należących do skarbu państwa, a zarządzanych przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Krośnie, załatwienie jednej z córek Mariana D. delegacji do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości. Według śledczych Zbigniew N. miał też nakłaniać leżajskiego przedsiębiorcę do wręczenia łapówki Annie H. wówczas Prokurator Apelacyjnej w Rzeszowie - wobec której w tym samym sądzie toczy się proces.

Na ławie oskarżonych zasiadł tez inny przedsiębiorca, który - jak twierdzi prokuratura - korumpował Zbigniewa N. wręczając mu pieniądze, fundując zagraniczne wycieczki i pobyty w hotelach. Obaj nie przyznają się do winy. To kolejny wątek tzw. afery podkarpackiej, w której pojawiają się nazwiska byłych prominentnych polityków, prokuratorów i przedsiębiorców.

W śledztwie pojawia się też wątek obyczajowy. Zbigniew N. miał pomóc 2 kobietom w przerwaniu ciąży - miał m.in. przekazać środki poronne, wskazać lekarza, który przeprowadzi zabieg i przekazać pieniądze na ten cel. Jedną z nich miał później nakłaniać do składania fałszywych zeznań. Właśnie m.in. ze względu na wątek obyczajowy sąd wyłączył jawność rozprawy.