Trzecioligowcy ze stolicy Podkarpacia po świetnej rundzie wiosennej, w której nie przegrali ani jednego meczu, zostali mistrzami grupy czwartej i tym samym wywalczyli awans do drugiej ligi. Resovia wraca na centralny szczebel rozgrywek po pięciu latach.

W sobotnim meczu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski rzeszowianie mogli zapewnić sobie awans na jedną rundę przed końcem sezonu, pod warunkiem zwycięstwa i zdobycia trzech punktów. Zdeterminowani gospodarze mimo upału ruszyli do szturmu od pierwszych minut. Niestety zawodziła skuteczność, a świetnych okazji bramkowych nie brakowało. W dodatku w 24 minucie goście, którzy do tej pory nie zagrozili poważniej bramce Resovii wyprowadzili akcję, w której na strzał z 40 metrów zdecydował się Bartłomiej Smuczyński i ku zaskoczeniu wszystkich łącznie z bramkarzem gospodarzy, piłka wpadał do bramki. 0 : 1 nie załamało Resovii, która nadal atakowała i w 35 rywale nieprzepisowo powstrzymali w polu karnym Pawła Hassa. Pewnym egzekutorem jedenastki był Bartłomiej Buczek.

Rzeszowianie poszli za ciosem. W 45 minucie po kornerze pewnym strzałem popisał się Damian Barszczak i stadion oszalał z radości. Resovia prowadziła 2 do 1, a przed przerwą jeszcze raz zawodnicy uradowali kibiców. Świetną asystą popisał się najlepszy na boisku Michał Ogrodnik i Bartłomiej Buczek dał prowadzenie Resovii 3 do 1. Po takiej końcówce pierwszej połowy wydawało się, że Resovia zagra w drugiej części ostrożniej, ale gospodarze nadal grali futbol totalny i rywale byli bezradni.

W 61 minucie spotkania znów w roli genialnego asystenta odnalazł się Michał Ogrodnik. Akcję wykończył Szymon Kaliniec i było 4 do 1 dla Resovii. Goście próbowali miejscowym nieco popsuć święto i w 72 minucie mieli rzut karny, ale intencje Tomasza Persony swoim sposobem wyczuł Marcin Pietryka, broniąc ten strzał. Wreszcie arbiter odgwizdał koniec meczu i dokonało się. Resovia wygrała 4 do 1 i po pięciu latach wraca do II ligi.

Emocje były także w Jarosławiu, gdzie walczący o utrzymanie JKS podejmował Chełmiankę. Gospodarze, aby przedłużyć swe nadzieje na prolongatę gry w trzeciej lidze, musieli wygrać i liczyć na potknięcia rywali z Sandomierza i Tarnowa. Wynik spotkania otworzył w 15 minucie meczu Bartłomiej Raba. Później JKS długo trzymał rywali w szachu nie pozwalając drużynie z Chełma na zbyt wiele.

Gdy dobiegała 90 minuta jeden z nielicznych wypadów gości zakończył się bramką. Do bramki gospodarzy trafił Kompanicki, ale miejscowi jeszcze raz zerwali się do ataku i w 4 minucie doliczonego czasu gry dopięli swego. Fenomenalnym uderzeniem popisał się Kamil Bała. To był na pewno jego strzał życia. JKS pokonał Chełmiankę 2 do 1, ale niestety wciąż jest w strefie spadkowej.