Na cmentarzu w Hruszowicach koło Przemyśla rozpoczęły się prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej prace archeologiczne. Ich celem jest ustalenie, czy w miejscu stojącego tam do ubiegłego roku pomnika ku czci UPA znajdują się - jak twierdzi strona ukraińska - pochówki członków tej formacji. To ważne aby ustalić czy zarzuty, że demontaż pomnika narusza polsko-ukraińską umowę o miejscach pamięci.

O cmentarzu w Hruszowicach zrobiło się głośno gdy rok temu w kwietniu 2017 roku dokonano rozbiórki pomnika ku czci UPA. Demontaż nielegalnie wzniesionego pomnika odbył się zgodnie z obowiązującym prawem, decyzję podjął wójt gminy Stubno, na terenie której leżą Hruszowice. Mimo to dla Ukraińców taka decyzja była i jest nie do przyjęcia. A Hruszowice stały się symbolem łamania polsko-ukraińskich porozumień w sprawie upamiętnień.

Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes IPN - Stąd poszły takie informacje, że Polacy niszczą pomniki, niszczą groby Ukraińców w ślad za tym strona Ukraińska rok temu właśnie po tych wydarzeniach w Hruszowicach, wstrzymała jakiekolwiek nasze prace nie tylko ekshumacyjne, ale także poszukiwawcze na terenie Ukrainy i ta sytuacja trwa nadal. Jesteśmy tutaj po to żeby tę sytuację zmienić. Chcemy pokazać, że w tym miejscu w Hruszowicach nie ma grobów kogokolwiek.

Badania prowadzi Biuro Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej pod przewodnictwem wiceprezesa IPN Krzysztofa Szwagrzyka. Ale obserwatorami jest pięciu specjalistów z Ukrainy. i sekretarz ukraińskiej komisji międzyresortowej ds. upamiętnień Swiatosław Szeremeta. Polski IPN chce żeby wszystko zostało wyjaśnione. Strona ukraińska uważa, że można było tego uniknąć.

- Moim zdaniem wszystkie te prace to rzecz niepotrzebna i nieprzyjemna. Bo zgodnie z umową między rządami Polski i Ukrainy strona Polska wzięła na siebie obowiązek opieki i nad ukraińskimi grobami i nad ukraińskimi miejscami pamięci, a miejsca pamięci to pomniki, nagrobki, pamiątkowe obeliski i tablice.

Problem w tym, że pomnik w Hruszowiach został wzniesiony nielegalnie. I tak było od początku, a jego demontaż właśnie dlatego był możliwy. Poprzez prace badawcze polska chce pokazać, że w tej sprawie chodzi o powiedzenie prawdy. Jeśli szczątków nie będzie to znaczy, że była to tylko próba zalegalizowania tak naprawdę nielegalnego pomnika.

Nieistniejące już upamiętnienie miało kształt bramy, której połowy połączono u góry metalowym herbem Ukrainy. Na tablicach znajdował się m.in. napis Bohaterom UPA walczącym o wolną Ukrainę. Trzy lata temu z pomnika skuto tablice poświęcone UPA. A upamiętnienie w ostatnich latach było wielokrotnie dewastowanie.