Caritas Archidiecezji Przemyskiej zakończyła budowę domu dla dzieci z Daliowej. To czwórka rodzeństwa, która ponad trzy lata temu po pożarze została sama, bez dachu nad głową. Dzięki pieniądzom wpłacanym tuż po tragedii przez osoby prywatne i firmy z całej Polski udało się spełnić obietnicę, że dzieci dostaną nowy dom.

Historia czwórki rodzeństwa z Daliowej wstrząsnęła całą Polską. Ania, Rafał, Kamil i Roksanka stracili mamę - jedyną opiekunkę, która wcześniej wyniosła je z płonącego domu i dach nad głową. Na szczęście dzieci nawet na chwilę nie zostały same. Już dzień po tragedii do Daliowej zaczęła napływać pomoc z całej Polski. To były na początku zabawki, środki czystości odzież i żywność, ale też pieniądze, które trafiły na specjalnie stworzone przez Caritas Archidiecezji Przemyskiej konto. Właśnie za te pieniądze na początek udało się wyremontować dom dziadków, którzy tuż po pożarze zaopiekowali się rodzeństwem. W ciągu miesiąca udało się wymienić wszystkie instalacje i ogrzewanie, ale też podłogi, drzwi i okna, a potem odnowione pomieszczenia umeblować. Wszystko po to, aby warunki w jakich będą mieszkać dzieci były jak najlepsze, a sąd, który miał zdecydować o tym, kto na stałe się nimi zaopiekuje miał dodatkowy argument, aby zostały z najbliższymi.

Jak się jednak okazało, to nie wystarczyło i dzieci trafiły pod opiekę zawodowej rodziny zastępczej, gdzie są do dzisiaj. Ale to jak przekonują przedstawiciele przemyskiej Caritas, wcale nie zwolniło ich z obietnicy danej kilka dni po tragedii, gdy subkonto utworzone specjalnie dla czwórki rodzeństwa zaczęło się bardzo szybko zapełniać. I tak najpierw Caritas ze wsparciem gminy kupił działkę, a potem rozpoczął budowę całkiem nowego domu. To ponad 150 metrów kwadratowych, a na nich parter i piętro z pokojami i miejscem na osobne łazienki dla wszystkich dzieci. Do tego salon i kuchnia. Na razie w tzw. stanie surowym zamkniętym,już ze wszystkimi instalacjami, także prądem i ogrzewaniem. Co ważne, blisko ośrodka rehabilitacyjnego, z którego korzysta dwójka rodzeństwa, szkoły i przedszkola. Choć to jeszcze nie koniec, bo dom trzeba jeszcze wykończyć i umeblować, to już teraz najważniejsze zostało osiągnięte. Druga część pieniędzy z darowizn, która trafiła na konto założone tuż po tragedii przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Daliowej, została podzielona na cztery części i jest rodzajem funduszy powierniczych, z których dzieci będą mogły korzystać, gdy osiągną pełnoletność.