W Sądzie Rejonowym w Przemyślu rozpoczął się proces Mirosława Karapyty, byłego marszałka województwa podkarpackiego. Prokuratura postawiła mu 16 zarzutów. Dotyczą między innymi korupcji, płatnej protekcji, ale też czerpania korzyści seksualnych w zamian za załatwienie spraw urzędowych. Mirosław Karapyta, który zgadza się na podawanie nazwiska i publikację wizerunku - nie przyznaje się do winy.

Po prawie pięciu latach od momentu wybuchu afery korupcyjnej w Sądzie Rejonowym w Przemyślu rozpoczął się proces Mirosława Karapyty, byłego marszałka województwa podkarpackiego. Proces ten będzie się toczył za zamkniętymi drzwiami, a to ze względu - jak uznał sąd - na ważny interes zarówno oskarżonego jak i pokrzywdzonych. Mirosław Karapyta stawił się w sądzie.

- Dla mnie to jest pięć lat, pięć lat życia, proszę sobie to przełożyć na swoje własne życie, a jeżeli chodzi o komentarz to krótki, tak jak powiedziałem na wstępie nie przyznaje się do zarzutów i idę do sądu z pozytywnym nastawieniem, na pozytywne rozstrzygnięcie.


Przypomnijmy, że prokuratura postawiła Mirosławowi Karapycie w sumie 16 zarzutów i większość z nich ma charakter korupcyjny. Sam oskarżony nie chciał dziś do tych zarzutów się odnosić, zrobiła to natomiast jego adwokat Nina Leśko.

- Jeżeli chodzi o zarzuty które zostały postawione mojemu klientowi nie mogę nic więcej powiedzieć, że są one bezpodstawne i będziemy robić wszystko jako obrońcy - razem z panem Makowieckim - aby te zarzuty obalić.


Zarzuty dotyczą m.in. przyjmowania łapówek, płatnej protekcji i prezentów w postaci opłaconych pobytów w hotelach na urlopach krajowych i zagranicznych. Ale jest też zarzut gwałtu i zmuszeniu podległej mu pracownicy do poddania się innej czynności seksualnej. Dotyczy lat 1999 - 2001 kiedy Mirosław Karapyta nie był jeszcze marszałkiem województwa.

Afera korupcyjna z udziałem byłego marszałka województwa podkarpackiego wybuchła w lipcu 2013 roku kiedy do urzędu marszałkowskiego weszli agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Śledztwo w tej sprawie trwało dwa lata. W tym czasie prokuratorzy przesłuchali w sumie kilkuset świadków i zgromadzili 69 tomów akt ustalenie właściwego sądu, który ma rozpatrzyć sprawę i wyznaczenie pierwszego terminu rozprawy zajęło kolejne trzy lata.