Na dzisiejszej sesji Rady Gminy, radni przyjęli projekt okręgów wyborczych takich samych, jakie obowiązywały w poprzednich wyborach samorządowych. Problem w tym, że zdaniem wielu mieszkańców są one niesprawiedliwe. Wójt gminy przygotował nowy podział, ale zablokował go Wojewódzki Komisarz Wyborczy.

Gmina Radomyśl nad Sanem ma ponad siedem tysięcy mieszkańców. Sołectw jest 16, a w Radzie Gminy miejsc 15, dlatego granice okręgów wyborczych od zawsze budziły tu emocje. Nie inaczej jest w tym roku. Mieszkańcy dwóch ulic w Radomyślu - Sandomierskiej i Legionów skarżą się, że radnego wybierają razem z mieszkańcami Pniowa. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Pniów leży aż siedem kilometrów dalej, za Nowinami. Taki okręg wyborczy obowiązywał w wyborach samorządowych cztery lata temu.

Zdaniem lokalnej opozycji ten dziwny okręg wyborczy to nie przypadek, bo wójt pochodzi właśnie z Pniowa. Na dzisiejszej sesji Rady Gminy wójt tłumaczył, że nie ma idealnego rozwiązania i zawsze ktoś będzie niezadowolony. Wójt przypomniał też, że przygotował propozycję, by część Radomyśla połączyć z sąsiadującymi z nią Nowinami, ale Wojewódzki Komisarz Wyborczy zaopiniował ją negatywnie. Komisarz zaproponował połączenia dwóch, a nawet trzech innych mniejszych sołectw, co również budzi duży sprzeciw. Zdaniem posła Rafała Webera taka sytuacja to skutek Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, które obowiązują w gminach do 20 tys. mieszkańców.

Na dzisiejszej sesji Rada Gminy przyjęła te same okręgi, jakie obowiązywały w poprzednich wyborach samorządowych. Jeśli Komisarz Wyborczy je zaakceptuje, mieszkańcy dwóch ulic Radomyśla znowu będą mieć wspólnego radnego z oddalonym o siedem kilometrów Pniowem. Jeśli opinia będzie negatywna, samorząd będzie musiał przygotować nową propozycję.