Studenci muzeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego poskarżyli się, że w sali, w której mieli zajęcia, znajdowały się ludzkie kości z wykopalisk prowadzonych przy Kościele Bernardynów. Twierdzą, że nieprzyjemny zapach uniemożliwiał normalną naukę. Przedstawiciele uczelni wyrazili swoje ubolewanie i przyznali, że do takiej sytuacji nie powinno było dojść.

Prace archeologiczne w Kościele Bernardynów w Rzeszowie trwały od 5 lutego do 7 marca. Znaleziono między innymi szczątki ludzkie, nowożytną ceramikę i rożnego rodzaju przedmioty metalowe. Znalezione kości i przedmioty trafiły do Instytutu Archeologii Uniwersytetu przy ul. Moniuszki. Tam dokonano ich segregacji.

W budynku Uniwersytetu przy ul. Moniuszki zajęcia mają nie tylko studenci archeologii, ale również muzeologii. W sali, w której mieli zajęcia, znajdowały się między innymi dwa pudła z kośćmi i innymi przedmiotami. Studenci poskarżyli się, że smród przeszkadzał im w nauce. Taka sytuacja trwała trzy dni. Przedstawiciele Uniwersytetu przyznają, że do takiej sytuacji nie powinno dojść, ale podkreślają, że procedury nie zostały złamane. Studenci nie chcieli z nami rozmawiać. Poza kamerą stwierdzili, że problem został niepotrzebnie upubliczniony.