W szpitalu w Przemyślu wykonano po raz pierwszy z użyciem nowego sprzętu zabieg litotrypsji, czyli bezoperacyjnego rozbijania kamieni nerkowych. Nowy aparat za milion trzysta tysięcy złotych kupiła dyrekcja placówki. Choć już wiadomo, że to inwestycja, która szybko się nie zwróci, to dzięki nowemu urządzeniu pacjenci mogą się leczyć nowocześnie bez ustawiania się w kolejkach w innych ośrodkach.

Choć historia tej metody leczenia, a dokładnie kruszenia kamieni nerkowych sięga lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, a od tego czasu powstało już co najmniej kilka modeli litotrypterów, to najważniejsza zasada się nie zmieniła, a kamień można usunąć bez operacji i rozcinania nerki. W wielu przypadkach prawie bezboleśnie. Marek Mędrychowski, który jako pierwszy pacjent został poddany zabiegowi litotrypsji nowym sprzętem kupionym przez przemyski szpital jest przekonany, że miał szczęście. Ma porównanie, bo już raz musiał mieć usunięty podobny kamień, ale operacyjnie. Szpital w Przemyślu pierwszy lipotrypter kupił dokładnie 21 lat temu. Wtedy to było trzecie urządzenie w Polsce. Teraz znowu przemyscy urolodzy dostali urządzenie z najwyższej półki technologicznej.

Nowy sprzęt kupił szpital traktując to jako długoterminową inwestycję i sposób na przyciągnięcie pacjentów, bo o szybkich zyskach nie ma w tym przypadku mowy. W ubiegłym roku podkarpacki NFZ zapłacił za takie zabiegi ponad 800 tysięcy złotych, w sumie ośmiu placówkom, w tym dwu niepublicznym.