Działacze Związku Sybiraków z Przemyśla oraz mieszkańcy miasta uczcili dziś ofiary pierwszej, masowej deportacji Polaków na Syberię, zorganizowanej przez Związek Sowiecki podczas II wojny światowej. W nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku, Sowieci rozpoczęli deportację około 140 tysięcy osób: m.in. urzędników, rodzin oficerów więzionych w obozach jenieckich i uczestników wojny polsko-bolszewickiej.

W przemyskim Kościele Świętej Trójcy w trakcie mszy za tych, którzy nie wrócili z nieludzkiej ziemi wprowadzono przywiezione z Kazachstanu relikwie błogosławionego ks. Władysława Bukowińskiego. Od dzisiaj jest on patronem przemyskiego oddziału Związku Sybiraków.

Główne uroczystości przypominające sowieckie deportacje odbyły się na rampie kolejowej w dzielnicy Bakończyce. To tutaj 78 lat temu, przy 40-stopniowym mrozie, ładowano mieszkańców Przemyśla i okolicznych miejscowości do bydlęcych wagonów, którym jechali na Syberię. Do Związku Sybiraków zapisuje się wielu potomków osób deportowanych. To oni zapewniają funkcjonowanie tej organizacji i upamiętniania gehenny swoich przodków na nieludzkiej ziemi.

W trakcie czterech deportacji, w latach 1940-41 wgłąb Związku Radzieckiego wywieziono około miliona Polaków. Wielu z nich zmarło jeszcze w czasie kilkutygodniowej podróży w bydlęcych wagonach. Inni ginęli z zimna, głodu, chorób i pracy ponad siły. Według Sybiraków, tylko co trzeci z wywiezionych doczekał się powrotu do Ojczyzny.