Dziś w regionie kolejny Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. W Przemyślu modlono się przy pomniku upamiętniającym Żydów rozstrzelanych przez Niemców. Były też m.in.: sesja naukowa i wystawa w Archiwum Państwowym. Wspominano między innymi Stefanię Podgórską - młodą przemyślankę, która uratowała życie 13 uciekinierom z getta.

Pomnik na terenie dawnego przemyskiego getta upamiętnia ostatnich 1580 Żydów rozstrzelanych przez Niemców we wrześniu 1943 roku. Dziś modlił się przy nim David Ringler z Izraela. Jego rodzina pochodzi z Przemyśla. W Archiwum Państwowym w Przemyślu otwarto wystawę na temat szkoły zawodowej w powojennych Niemczech dla ocalałych Żydów, przybyłych w większości z Polski. Szkołę w Darmstad założył Samuel Milek Batalion i prowadził wraz z żoną Sophią. Dziś opowiedziała o tym ich córka.

W Przemyślu przypomniano też historię 17-letniej Stefanii Podgórskiej. W domku przy ulicy Tatarskiej 3, Stefania przechowała swego żydowskiego kolegę Maksa i 12 innych uciekinierów z getta. Tymczasem po drugiej stronie ulicy był niemiecki szpital wojskowy, a Niemcy przymusowo zakwaterowali na parterze domku dwie niemieckie pielęgniarki. Uratowany Maks Diamant ożenił się ze swoją wybawicielką, przeszedł na katolicyzm i zmienił nazwisko na Jan Burzmiński. Oboje wyjechali do USA. Gdy w latach 90. Jan przyjechał do Przemyśla przyjął go Wacław Baran, który wynajmował domek przy ulicy Tatarskiej.

Okupację niemiecką przeżyło niespełna 500 przemyskich Żydów, a 586 mieszkańców Przemyśla straciło życie za pomoc i przechowywanie uciekinierów z przemyskiego getta.