Ruch graniczny na podkarpackich przejściach większy o ponad milion podróżnych z Ukrainy - to efekt zmiany przepisów umożliwiających Ukraińcom wjazd do Polski bez wymaganych wcześniej wiz. Ukraińcy na podstawie tylko paszportów biometrycznych przyjeżdżają do Polski do pracy albo jadą dalej na zachód Europy. W Polsce opłaca im się pracować, bo przy obecnym kursie hrywny nawet najniższa pensja to równowartość czterech pensji na Ukrainie.

W ubiegłym roku Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej na podkarpackich przejściach odprawił ponad 13,5 milionów podróżnych, w tym ponad 10 milionów Ukraińców. To wzrost o milion osób w stosunku do roku 2016, wynikający głównie z wprowadzenia ruchu bezwizowego dla naszych wschodnich sąsiadów.

Zatrudnienie w Polsce się opłaca nawet przy minimalnej pensji w wysokości ponad 2 tysięcy złotych. Szacuje się, że w Polsce pracuje około 2 milionów Ukraińców, na Podkarpaciu kilka tysięcy. Wprowadzenie ruchu bezwizowego uprościło drogę do pracy w Polsce, choć pierwsze miesiące przyniosły problemy, bo niektórym podróżnym ze wschodu wydawało się, że nowe przepisy oznaczają, że nie podlegają kontroli Straży Granicznej. Jedna z podróżnych próbowała bez ważnego paszportu dla dziecka przemycić 5-letniego chłopca w walizce.

Ukraińcy mogą wjechać do Polski bez wiz, ale na podstawie ważnego paszportu biometrycznego. Muszą też mieć zagwarantowane finansowanie pobytu - to 300 złotych na pierwsze trzy dni i 75 złotych na każdy kolejny. Pogranicznicy szczegółowo sprawdzają, czy Ukraińcy podali prawdę określając cel i warunki pobytu w Polsce.