W przyszłym roku służbę zacznie w nim 90 nowych funkcjonariuszy. Rekrutacja już się rozpoczęła i cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Bo na jedno miejsce jest nawet 14 kandydatów. Ale dostanie się do tej formacji to trudne zadanie - chętnych czeka bowiem wiele testów między innymi sprawnościowych i psychologicznych.

Przyjęcia do Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej to efekt rosnącego ruchu na polsko-ukraińskiej granicy. W tym roku odprawiono już 12 milionów podróżnych - o milion więcej, niż w ubiegłym. Najwięcej było ich w Medyce i Korczowej. Ale rekordowym pod tym względem jest przejście w Budomierzu, gdzie liczba podróżnych wzrosła aż o 44 procent.

To głównie tam trafiają funkcjonariusze nowoprzyjęci - do Medyki Korczowej i Budomierza. Ważna jest także perspektywa otwarcia nowego przejścia w Malhowicach tylko tam będzie potrzebnych 120 nowych funkcjonariuszy. Kandydaci muszą mieć najwyżej 35 lat i przynajmniej średnie wykształcenie. Znać języki obce - angielski, niemiecki lub ukraiński. I mieć prawo jazdy kategorii B. Zanim włożą mundur czeka ich gęste sito rekrutacji. Między innymi testy sprawnościowe i psychologiczne, a nawet badania na wykrywaczu kłamstw. Straż Graniczna szuka bowiem najlepszych, bo jak podkreśla to nie jest praca, ale służba.

Dająca także zawodową i życiową stabilizację. Pensja początkującego funkcjonariusza to 2200 złotych na rękę. Wynagrodzenie rośnie wraz z kolejnymi stopniami i stażem. W tym roku do Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej przyjęto 65 nowych funkcjonariuszy. W sumie służbę pełni ponad 2 tysiące.