Po podsumowaniu 10 miesięcy Huta Stalowa Wola może się pochwalić prawie 5 milionowym zyskiem. Udało się osiągnąć korzystną sprzedaż, ale także spłacić zaległości. To wynik realizacji zamówień dla polskiej armii.

Moździerz Rak, duma Huty Stalowa Wola, to jeden z najlepszych na świecie pojazdów artyleryjskich w swojej klasie. Kolejna, trzecia partia szykowana jest właśnie dla polskiej armii, tak by do służby trafić już na początku przyszłego roku. Następne dostawy zaplanowane są na dwa lata. To tylko część programu produkcyjnego, realizowanego w stalowowolskim zakładzie, związanego z modernizacją naszych sił zbrojnych. Bernard Cichocki - prezes Huty Stalowa Wola: "Po podpisaniu w kwietniu 2016 kontraktu na dostawy moździerzy Rak, a później największy w Polsce, ulokowany w polskiej zbrojeniówce przez siły zbrojne kontrakt podpisany w grudniu 2016 na system Regina. Te dwa kontrakty dają naszej firmie portfel zamówień na poziomie 6 miliardów złotych". To oznacza przełom dla Huty, która po latach zastoju wreszcie staje na nogi i po raz pierwszy od wielu lat zamknie roczny bilans z dodatnim wynikiem. Co ważne, zmiany odczuwa też ponad 700-osobowa załoga. W ciągu roku płace w zakładzie wzrosły średnio o prawie 25%, powróciły też premie uznaniowe.

Teraz średnie miesięczne wynagrodzenie w Hucie to około 6 tysięcy złotych brutto. Dla pracowników przyzwyczajonych do cięcia wydatków i obniżania płac oznacza to koniec zaciskania pasa, który miał zapewnić przetrwanie zakładu w "chudych" latach. Dobry kierunek w Hucie Stalowa Wola mają podtrzymać też kolejne inwestycje w zakładzie, związane z realizacją kontraktów na produkcję uzbrojenia dla polskiej armii. Perspektywa wieloletniej produkcji nowoczesnego sprzętu artyleryjskiego dla Wojska Polskiego otwiera też drogę do walki o nowe, zagraniczne rynki zbytu dla stalowowolskich Raków i Krabów.