Bieszczadzka Straż Graniczna rozbiła grupę przestępczą, która wyłudziła kilkadziesiąt pozwoleń na pracę dla obywateli Ukrainy. Na przykład dla ogrodników czy opiekunów osób starszych. Każdy dokument kosztował nawet tysiąc dolarów. Chętnych do kupowania nie brakowało, bo dzięki pozwoleniom Ukraińcy bez przeszkód mogli przekroczyć granice Unii Europejskiej.

Elżbieta Pikor, Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej - Bieszczadzki oddział SG pracował nad tą sprawą ponad 2 lata. Początkiem było przejście graniczne w Krościenku, gdzie SG zaobserwowała, że bardzo dużo Ukraińców wjeżdża do Polski mają legalne pozwolenia na pracę w Polsce, ale tej pracy nie podejmują tylko jadą na zachód Europy.

Pozwolenia na pracę były wyłudzane w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim. Przestępcy wyszukiwali mieszkańców Warszawy i okolic, będących w trudnej sytuacji materialnej, które poświadczały, że szukają do pracy obywateli Ukrainy. Na przykład w charakterze pomocy domowej, opiekuna osoby starszej czy ogrodnika. Dostawały za to od 200 złotych.

Następnie takie zezwolenia były sprzedawane Ukraińcom i umożliwiały im dostanie polskiej wizy. Straż Graniczna zatrzymała 40-letniego przedsiębiorcę z Warszawy, który miał kierować grupą przestępczą, oraz czterech jej członków. Szacuje się, że mogli zarobić nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Lesku.