Śląski Wydział Prokuratury Krajowej skierował dziś do Sądu Okręgowego w Rzeszowie akt oskarżenia przeciwko Januszowi W., byłemu dyrektorowi rzeszowskiej delegatury Urzędu Ochrony Państwa. Śledczy zarzucają mu m.in. przyjęcie kilkuset tysięcy złotych łapówek i pranie brudnych pieniędzy. To kolejna odsłona tak zwanej afery podkarpackiej.

Prokuratura zarzuca Januszowi W. popełnienie pięciu przestępstw, głównie o charakterze korupcyjnym. Według śledczych były szef UOP-u w Rzeszowie z łapówek przyjmowanych od przedsiębiorców uczynił stałe źródło dochodu. Według prokuratury były szef rzeszowskiej delegatury Urzędu Ochrony Państwa miał dopuścić się przestępstw w okresie od listopada 2005 roku do lipca 2014 roku. Janusz W. był już wtedy na emeryturze, ale jak twierdzą śledczy, korzystał ze znajomości zawartych kiedy pracował jako funkcjonariusz służb specjalnych.

Jak udało nam się ustalić, łapówki miał mu wręczać przede wszystkim Marian D., biznesmen z branży paliwowej. To pierwsza osoba zamieszana w tak zwaną aferę podkarpacką, wobec której zapadł już wyrok - 4 lata więzienia. Na wyznaczenie terminu rozprawy czeka Anna H. - była Prokurator Apelacyjna w Rzeszowie oskarżona m.in. o przyjęcie 170 tys. zł łapówki i Zbigniew R. - były wiceminister infrastruktury i były szef podkarpackiej Platformy Obywatelskiej, któremu śledczy zarzucają przyjęcie 120 tys. zł. Wciąż toczy się śledztwo przeciwko Janowi Buremu - byłemu szefowi ludowców na Podkarpaciu i Bogusławowi P., który kierował rzeszowskim biurem PSL. Zdaniem śledczych otrzymali oni 700 tys. zł. łapówki od Mariana D. W zamian biznesmen liczył na załatwienie korzystnego kontraktu z grupą Lotos. W sumie w aferze podkarpackiej podejrzanych jest kilkadziesiąt osób.