6,5 roku więzienia - taki wyrok usłyszał dziś Waldemar B., były wykładowca akademicki z Rzeszowa. Sąd Okręgowy w Krośnie uznał go za winnego zabójstwa przyznając, że mężczyzna zadając ciosy przekroczył warunki obrony koniecznej. Do tragedii doszło w 2016 r. w domku letniskowym w Rymanowie Zdroju.

Sąd Okręgowy w Krośnie uznał, że Waldemar B. jest winny zabójstwa swojego znajomego. Zadając śmiertelne ciosy taboretem miał przekroczyć warunki obrony koniecznej. Sąd uznał, że w chwili zdarzenia oskarżony miał w znacznym stopniu ograniczoną poczytalność. Jeszcze przed ogłoszeniem wyroku dokonano oględzin taboretu - jednego z narzędzi zbrodni. Poinformowano też strony, że sąd może zmienić kwalifikację czynu z zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem na zabójstwo dokonane w warunkach przekroczenia obrony koniecznej. Głos zabrał wówczas sam oskarżony.

W trakcie procesu nie udało się ustalić, co było przyczyną konfliktu między mężczyznami, którzy znali się kilka lat i byli dobrymi kolegami. Waldemar B. nie chciał dziś rozmawiać z dziennikarzami. Na rozmowę nie zdecydowali się też bliscy zmarłego. Zarówno prokuratura, która domagała się dla oskarżonego 25 lat pozbawienia wolności, jak i obrońcy, którzy wnosili o uniewinnienie, rozważają apelację od wyroku. Wyrok w tej sprawie jest nieprawomocny.