Mijają 72 lata od obrony Birczy przed atakiem UPA. Ukraińscy nacjonaliści po raz pierwszy próbowali zdobyć Birczę w październiku 1945 roku, później były jeszcze dwa kolejne ataki. Wszystkie zostały odparte dzięki bohaterstwu żołnierzy Wojska Polskiego. 12 z nich zginęło, ale dzięki ich ofierze ocalono Birczę przed spaleniem, a mieszkańców przed śmiercią.

Helena Kleban, córka Polaka i Ukrainki w 1944 roku miała niespełna 2 lata. Z opowieści matki wie, jak zginął jej ojciec. Do tej pory nie odnaleziono jednak miejsca gdzie został pochowany. Dla Henryka Burdona, oficera IX Dywizji Piechoty, wojna nie skończyła się 9 maja 1945 roku. Wraz z pułkiem piechoty, w którym służył trafił do Przemyśla, a później do garnizonu w Birczy, którego bronił przed atakami ukraińskich nacjonalistów, a było ich 3, w październiku i listopadzie 1945 roku oraz w styczniu 1946. Sotnie UPA atakowały wojskowy garnizon w Birczy, chcąc zdobyć tę miejscowość i wymordować polskich mieszkańców. Tak działo się na całych kresach od 1943 roku. Zdaniem historyków skala mordów przybrała rozmiary ludobójstwa.

W kościele w Birczy odprawiono mszę świętą za żołnierzy Wojska Polskiego broniących miasteczka i mieszkańców zamordowanych przez UPA. Przed pomnikiem na rynku złożono kwiaty i zapalono znicze. W uroczystości udział wzięli przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych, a także uczniowie, harcerze i żołnierze 5. Batalionu Strzelców Podhalańskich z Przemyśla.