W Jarosławiu trwa IX Międzynarodowy Festiwal Kultury Kresowej. Są wystawy, prelekcje i koncerty pokazujące tradycje Polaków mieszkających na rubieżach dawnej Rzeczypospolitej. II wojna światowa sprawiła, że Kresy znalazły się poza granicami Polski, ale wciąż są w sercach ludzi, których najbliżsi stamtąd pochodzą.

W ramach festiwalu w greckokatolickiej cerkwi odbył się między innymi koncert Chóru Katedralnego z Chmielnickiego na Ukrainie, który wykonał przede wszystkim pieśni religijne. Takich koncertów, wystaw i spotkań jest więcej. Wszystkie mają pomagać w poznawaniu historii i odkrywaniu tego, co na Kresach najpiękniejsze. Elżbieta Rusinko - organizator IX Międzynarodowego Festiwalu Kultury Kresowej w Jarosławiu: "Przyjeżdżają goście z Rzeszowa, Przemyśla, Lubaczowa i innych ośrodków. W Jarosławiu było to po części dedykowane tym mieszkańcom Jarosławia, którzy przybyli z Kresów i tutaj znaleźli swoje nowe miejsce do życia." Są wśród nich między innymi państwo Machowie. Obydwoje pieczołowicie przechowują rodzinne pamiątki i zdjęcia pochodzące z czasów, gdy rodziny obydwojga małżonków mieszkały na Kresach.

Janusz Mach - jarosławianin, pochodzący z rodu Jaworczykowskich: "Pradziadek był profesorem gimnazjalnym w tymże Tarnopolu i jego syn też pracujący jako nauczyciel wyjechał jeszcze przed wojną i osiadł właśnie w Jarosławiu." Do tarnopolskich śladów swojej rodziny pan Janusz dotarł dzięki rodzinnemu albumowi, w którym jeszcze jego pradziadek opisywał zdjęcia. Po dziadku i ojcu odziedziczył piękną bibliotekę, samowar i paterę. Rodzinne pamiątki zachowały się także po przodkach pani Marii - pochodzących z Wołynia. Wzmianka o dwóch przodkach pana Janusza znalazły się w "Kresowej Atlantydzie" - książce profesora Stanisława Niciei, wybitnego znawcy historii tej części dawnej Rzeczypospolitej. Uczestnicy jarosławskiego festiwalu będą mogli spotkać się z nim w piątek. Będzie to kolejna okazja do poznania wielu nieznanych dotąd losów kresowiaków.