Budziły wątpliwości, a nawet kontrowersje, ale dziś już wiadomo, że decyzje o zmianie lokalizacji kilku karetek pogotowia i przeniesieniu ich spod szpitali do oddalonych miejscowości miało sens. Skrócił się bowiem czas dojazdu zespołów ratowniczych do pacjentów, którzy dzięki temu teraz czują się bezpieczniej.

Gmina Gorzyce ma karetkę od lipca. Przeniesiony ze szpitala w Tarnobrzegu zespół ratowniczy czeka teraz na wezwania w siedzibie Ochotniczej Straży Pożarnej. Pracy mu nie brakuje. Z Tarnobrzega do Gorzyc jest niespełna 20 kilometrów, ale już do Zbydniowa 25, a do Zaleszan prawie 30. Teraz, gdy karetka jest w Gorzycach ten dystans zmniejszył się do minimum, a przez to skrócił czas dojazdu do chorych, co czasem ma ogromne znaczenie. Dla mieszkańców gminy, a jest ich ponad 16 tysięcy, karetka na miejscu to większe poczucie bezpieczeństwa.

Podobnie jest w Padwi Narodowej, gdzie od lipca stacjonuje jedna z karetek mieleckiego pogotowia. Przy dawnym ośrodku zdrowia powstał garaż, z którego codziennie wyjeżdża do kolejnych wezwań. O taką zmianę mieszkańcy apelowali od 2006 roku tym bardziej, że gmina leży na granicy powiatów i przy ruchliwej drodze, na której często dochodzi do wypadków. Przeniesienie karetek do Gorzyc i Padwi, ale też Olszanicy i Komańczy w Bieszczadach, to ważny sprawdzian dla zmian, które zaplanowano na przyszły rok. Nowe zespoły ratownictwa medycznego mają powstać między innymi w Wielopolu, Krzeszowie, Kańczudze, Boguchwale, Żyrakowie i Laszkach.