Nie wszyscy w ten ostatni sierpniowy weekend leżeli na plaży. Niektórzy postawili na sportową rywalizację i wystartowali w długodystansowych regatach na Jeziorze Solińskim. Wzięło w nich udział 25 załóg. Chodziło jednak nie tylko o wyniki. W ten sposób uczczono pamięć Leona Dwornikowskiego - jednego z twórców żeglarstwa regatowego na Podkarpaciu.

Ostatnie instrukcje sędziego, przygotowanie jachtu do startu, teraz wystarczy tylko złapać wiatr w żagle i ruszać. W regatach na Jeziorze Solińskim wystartowało 25 załóg, które miały do pokonania około 25 kilometrów.

Wanda Jędrusiak, Rzeszowski Okręgowy Związek Żeglarski - Pogoda sprzyjała, wiatry fajnie wiały. No myślę, że dystans też fajny bo aż za wyspę Energetyka, po zaporę skalistą, także przygoda świetna.

I choć rywalizacja w wyścigu była duża, chodziło nie tylko o wygraną. Regaty to także VI Memoriał Leona Dwornikowskiego. Przypominają o człowieku legendzie, jednym z twórców żeglarstwa regatowego na Podkarpaciu, który zmarł w 2008 roku. O jego trenerskich umiejętnościach świadczą sukcesy wychowanków - między innymi medale mistrzostw świata i Europy zdobyte przez Aleksandra Ariana. A dziś umiejętności Leona Dwornikowskiego i trenerskie zacięcie wspominali ci, którzy mieli przyjemność z nim żeglować.

Jerzy Leniart, redaktor Nowin - On uczył pływać, żeglować, a jednocześnie nie tylko się ścigać na łódce, ale też wszystko zrobić przy łódce czyli pomalować, wyszlifować i tak dalej. I dzięki temu nauczył nas też samodzielności w życiu że w każdej sytuacji można sobie jakoś poradzić.

Bo o Leonie Dwornikowskim, jego patentach na rozwiązanie chyba każdego problemu przy jachcie i przygodach powstały setki anegdot.

Maciej Wędkowski - Podobno kiedyś przy dużym wietrze Leon startował w regatach na jachcie Spoko i wiatr był tak silny, że Leon rozpiął kurtkę, która napełniła się wiatrem i ten wiatr wyprowadził go za łódkę i wszyscy mówili, że nieźle wypadł w regatach.

Wanda Jędrusiak, Rzeszowski Okręgowy Związek Żeglarski - Potrafił mu się nawet hak od łódki urwać, na wszystko miał sposób i ze wszystkim sobie dawał radę.

Wszystkie załogi dotarły bezpiecznie na metę. W tym gronie spotkają się już za rok - na siódmym Memoriale Leona Dwornikowskiego.