W wypadku rannych zostało aż 38 osób . Siedem jest w ciężkim stanie. Autokar firmy Polski Bus jechał z Warszawy do Rzeszowa. W Nowej Dębie na łuku drogi zjechał na pobocze i przewrócił się.

Damian Wilke, pasażer - Otwieram oczy jest na mnie osoba, która siedziała obok. Bo nie miała zapiętych pasów, ludzie krzyczą z góry, starają się wydostać, ktoś uderza w przednią szybę.

Pan Damian w momencie wypadku spał, podobnie jak większość pasażerów. Dwupoziomowy autokar na łuku drogi - w terenie zabudowanym - zjechał nagle do rowu i przewrócił na chodnik.

Katarzyna Wajda, pasażerka - Była panika, bo brakowało nam odniesienia gdzie jesteśmy, baliśmy się, że jesteśmy na skarpie i to zaraz spadnie. Ktoś krzyknął - uciekajmy.

W autokarze były łącznie z kierowcą 83 osoby. Z relacji świadków wynika, że miały problem z wyjściem z autobusu. Już po ośmiu minutach od wypadku na miejsce dotarły służby ratunkowe. Łącznie 60 strażaków i 15 zespołów medycznych z całego Podkarpacia. W akcji uczestniczył także śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego, który zabrał najciężej ranną osobę.

Jacek Widuch, strażak - Dwie osoby wymagały uwolnienia, były przygniecione elementami autokaru. Musieliśmy rozcinać. 38 osób trafiło do szpitali. Siedem w stanie ciężkim.

Pozostali, którzy nie odnieśli obrażeń zostali przewiezieni do pobliskiej remizy strażackiej. Tam podstawiony został zastępczy autokar, ale wielu podróżnych odebrały rodziny, które przyjechały na miejsce wypadku.

Wiadomo, że 58 letni kierowca był trzeźwy. Poszkodowani trafili do siedmiu podkarpackich szpitali m.in. do Rzeszowa, Tarnobrzega, Mielca i Nowej Dęby. Lekarze nie chcą udzielać informacji o stanie ich zdrowia.