Kilkuset mieszkańców Jedlicza protestowało przeciwko rozbudowie miejscowej spalarni odpadów niebezpiecznych. Spółka działająca na terenie rafinerii w Jedliczu chce podwoić ilość spalanych odpadów. Mieszkańcy boją się nie tylko wzrostu emisji szkodliwych substancji, ale także transportu niebezpiecznych materiałów, w tym odpadów medycznych. Zdaniem prezesa spółki spalającej odpady, obawy są nieuzasadnione, bo w zakładzie zamontowane zostaną urządzenia zapewniające bezpieczeństwo środowisku i ludziom.

Protest mieszkańców Jedlicza odbył się godzinę przed rozprawą administracyjną, dotyczącą rozbudowy spalarni odpadów niebezpiecznych. Ich ilość ma zwiększyć się z 10 do 20 tysięcy ton rocznie. Zdaniem protestujących zagraża to ich zdrowiu i życiu.

Wojciech Kłosowicz - Wzrost zachorowań na raka w naszym rejonie jest odczuwalny. Wszyscy o tym mówią, tylko nikt nie chce tego wskazać palcem, co może być przyczyną. Wiemy, że substancje pochodzące z procesu spalania materiałów niebezpiecznych w spalarni na pewno się do tego przyczyniają i szkodzą nam wszystkim.

Lista niebezpiecznych odpadów, które po rozbudowie spalarni będą utylizowane w Jedliczu jest wyjątkowo długa.

Małgorzata Ginalska - Jest w tej tabeli 388 różnorodnych związków niebezpiecznych, a związki niebezpieczne, odpady niebezpieczne, to są odpady promieniotwórcze, biologiczne i zanieczyszczone bardzo mocną toksyczną chemią i to jest to w sumie to co nam zagraża.

Protestujący - powołując się na wyniki kontroli - twierdzą, że do spalarni w Jedliczu dowożono niebezpieczne odpady nie tylko spoza województwa ale też z innych krajów.

Robert Hac - My chcemy zaprotestować przeciwko temu żeby wszystkie odpady i zanieczyszczenia i z Polski i z Europy przyjeżdżały tutaj, zostawały spalane i pogarszały komfort naszego życia.

Plany modernizacji spalarni zostały już zaakceptowane przez Inspektora Sanitarnego oraz Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Zdaniem przedstawicieli spółki - zamontowane zostaną nowszej generacji urządzenia - bezpieczniejsze dla środowiska i ludzi.

Janusz Nagnajewicz, prezes Raf-Ekologia - Zwiększenie wydajności, to jest tylko przy okazji modernizacji instalacji. Środowisko naprawdę nie ma się o co bać, pracowaliśmy przez 20 lat, spełnialiśmy wszelkie normy i w dalszym ciągu tak będzie.

Protestujący oczekują, że samorząd Jedlicza, po wysłuchaniu stron podczas rozprawy administracyjnej, nie dopuści do rozbudowy zakładu.

Jolanta Urbanik, burmistrz Jedlicza - Chciałabym podjąć tą decyzję jak najszybciej, ze względu na to, że to jest temat bardzo waży zarówna od strony społeczeństwa, dla mieszkańców ale także dla inwestora, zatem planuję wydać decyzję do końca sierpnia.

Niezależnie od tego jaką decyzję podejmie samorząd - mieszkańcy domagają się budowy na terenie miasta, sąsiadującego z rafinerią i spalarnią - dwóch stacji badających powietrze. Żeby na bieżąca sprawdzać stan zanieczyszczeń.