Będą, zapowiedziane przez rząd, podwyżki dla ratowników. Już w sierpniu dostaną po 400 złotych. NFZ podpisuje aneksy ze szpitalami i stacjami pogotowia. Problem w tym, że to podwyżki tylko dla tych, którzy pracują w zespołach ratowniczych i dyspozytorniach. Z takim rozwiązaniem nie zgadzają się ratownicy z Podkarpacia. Nie uznają podpisanego 18 lipca porozumienia z ministerstwem zdrowia i dalej protestują.

Ratownicy z Podkarpacia protestują od maja. Gdy nie pomogły oplakatowane karetki, oflagowane stacje pogotowia i szpitale oraz karetki częściej niż wcześniej jeżdżące na sygnale, miesiąc temu, 30 czerwca, na kilka godzin zablokowali centrum Rzeszowa. W protestacyjnym marszu wzięło udział ponad 400 osób z całego regionu. Niezmiennie powtarzają, że chcą zmian w całym systemie i podwyżek. Dlatego wśród postulatów protestujących jest 1600 złotych więcej w dwóch transzach po 800 złotych. Co równie ważne, dla wszystkich ratowników niezależnie od miejsca pracy.

I choć jeszcze miesiąc temu przed Podkarpackim Urzędem Wojewódzkim zapowiadali, że będą walczyć dalej i zaostrzą protest, 18 lipca ministerstwo zdrowia ogłosiło podpisanie porozumienia i zapisany w nim koniec protestu. Związkowcy z Podkarpacia twierdzą jednak, że nie uznają jego zapisów. Tymczasem ministerstwo i NFZ właśnie rozpoczęły realizację porozumienia, czyli zapisane w nim 400 złotych więcej. Od lipca, czyli do wypłaty 10 sierpnia. 400 złotych brutto brutto więc 236 złotych na rękę dla każdego pracownika niezależnie od miejsca zatrudnienia. W treści porozumienia nie ma zapisu, który rozdzielałby te pieniądze. NFZ przekonuje, że ten podział to już sprawa dyrekcji placówek.

Ratownicy są przekonani, a potwierdzają to nieoficjalne informacje z NFZ, że wyższą pensję dostaną tylko ratownicy dyżurujący w tzw. systemie ratownictwa medycznego, a przeciwko temu też protestowali. To znaczy, że jak przekonują podkarpaccy ratownicy, protest trwa. Teraz prowadzi go powołane kilka dni temu w Rzeszowie Ogólnopolskie Porozumienie Ratowników.