Otwarta dziś wystawa to kolejne przedsięwzięcie Grupy Wyszehradzkiej organizowane na Podkarpaciu. Jesienią ubiegłego roku w Łańcucie spotkali się prezydenci Polski, Węgier, Czech i Słowacji, a następnie w Przemyślu szefowie parlamentów tych państw. Rozmawiali o współpracy politycznej i gospodarczej, ale też o zwiększeniu znaczenia Grupy w Unii Europejskiej.

Z Rzeszowa do granicy Czech czy Węgier dojedziemy w niespełna cztery godziny. Na Słowację - w półtorej. Jednak państwom Czwórki Wyszehradzkiej blisko do siebie nie tylko na mapie. W październiku ubiegłego roku podczas spotkania przywódców Grupy w Łańcucie, prezydent Andrzej Duda podkreślał, że Polska, Węgry, Czechy i Słowacja mają wspólne interesy. A po 25 latach od zawiązania Grupy, ze wspólnoty aspiracji stały się wspólnotą afirmacji.

O potrzebie jedności w obliczu między innymi kryzysu migracyjnego rozmawiali szefowie parlamentów Grupy Wyszehradzkiej podczas grudniowego spotkania w Przemyślu. Przewodniczący węgierskiego Zgromadzenia Narodowego podkreślał wtedy, że Unia Europejska przeżywa kryzys tożsamości, a rolą Czwórki Wyszehradzkiej, jest stać na straży wartości, które przyświecały jej założycielom. Szefowie parlamentów omawiali też możliwości rozwoju Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego, który zajmuje się między innymi finansowaniem badań naukowych i stypendiów dla studentów.

O pieniądzach rozmawiali także przedstawiciele agencji zajmujących się rozdzielaniem funduszy unijnych. W kwietniu w Rzeszowie wymieniali się doświadczeniami z wdrażania Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020. I przygotowywali wspólne stanowisko Czwórki Wyszehradzkiej w sprawie innowacji i ułatwień dla rolników. Po aktywności Grupy na Podkarpaciu pozostały nie tylko archiwalne zdjęcia. Od grudnia w Przemyślu można się wybrać na skwer imienia Grupy Wyszehradzkiej. A w pamięci biegaczy na długo zostaną wspomnienia z pierwszego ultramaratonu wyszehradzkiego przemyskim szlakiem fortecznym.