W Skołoszowie koło Jarosławia rozpoczęły się Agro Targi Wschód. To okazja, żeby zobaczyć, jak zmienił się obraz podkarpackiej wsi na przestrzeni ostatnich lat i dowiedzieć się, jak wygląda praca w gospodarstwie, ale też usłyszeć od rolników, z jakimi spotykają się problemami. Przykład z ostatnich tygodni - spór o ceny i warunki współpracy plantatorów buraków i producenta cukru.

Rolnictwo w XXI wiek weszło z przytupem, a raczej warkotem koni mechanicznych. Podkarpacie nie jest tu wyjątkiem. Nowoczesne ciągniki czy kombajny wyposażeniem i ceną nie ustępują luksusowym samochodom. A rozdrobnione kiedyś gospodarstwa to dziś przedsiębiorstwa rolne, liczące dziesiątki, a nierzadko setki hektarów.

Właścicielką jednego z takich właśnie przedsiębiorstw jest Alina Radecka. Na 150 hektarach uprawia głównie ekologiczne zboża. Sprzedaje głównie za granicę. Jak mówi, odniosła sukces, bo od początku stawiała na rozwój.

Modernizacja gospodarstw i zakup nowoczesnego sprzętu często nie byłyby możliwe bez dofinansowania z unijnych funduszy i programów Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jednak, żeby rolnikowi opłacało się gospodarować, produkcja musi być niszowa, albo odpowiednio duża. Inaczej zyski nie pokrywają nawet kosztów uprawy. I jak mówi pan Janusz, właściciel 35-hektarowego gospodarstwa pod Jarosławiem, polscy producenci często przegrywają z konkurencją z zagranicy.

Z zagraniczną konkurencją walczą też producenci buraków cukrowych. Na Podkarpaciu mają jeszcze jeden problem - nieuczciwe, ich zdaniem, warunki współpracy stawiane przez niemiecki koncern Sudzucker w zakresie kontraktowania i ceny buraków. Koncern zaproponował zapłatę w dwóch ratach. Pierwszą, czyli 17 euro za tonę do końca roku. Drugą dopiero we wrześniu przyszłego roku. Loteria, bo wysokość uzupełniającej raty będzie zależała od ceny cukru. Koncern zakłada, że będzie ona wysoka. Ale rolnicy obawiają się, że po likwidacji limitów cukrowych dojdzie do gwałtownych spadków cen. Dlatego chcieliby, żeby tak, jak w innych koncernach, w umowie zapisano cenę minimalną skupu - na poziomie 26 euro za tonę. Ale ich umowa takiego zapisu nie zawiera i nie można jej negocjować.