Dyrekcja placówki podjęła decyzję o zerwaniu podwyżkowego porozumienia zawartego ze związkami zawodowymi po strajkach w styczniu 2015 roku. Kolejne rozmowy nie dały efektów. Związki nie zgadzają się na zmianę zapisów układu zakładającego coroczny wzrost płac. Dyrekcja przekonuje, że wypłacenie kolejnych podwyżek doprowadzi szpital do finansowej katastrofy.

Pracownicy szpitala powiedzieli dość pod koniec 2014 roku. Prawie 700 osób uznało, że nie będzie dłużej pracować za żenująco niskie pensje. Skończyło się na dwugodzinnym strajku ostrzegawczym i groźbie bezterminowego odejścia od łóżek pacjentów. Zaraz potem w połowie stycznia 2015 podpisano porozumienie, w którym zapisano zasady rozłożonych w czasie podwyżek płac. Reszta z wynegocjowanych 600 złotych miała być wypłacana systematycznie. A wielkość kolejnych podwyżek miała być corocznie negocjowana. W przypadku braku rozmów porozumienie zakładało 150 złotych. Tyle, że aby tę kwotę dostać za rok 2016 związki zawodowe musiały oddać sprawę do sądu. Ten przyznał im rację. Dlatego związki nie zamierzają zrezygnować z tego, co zapisane w porozumieniu także w tym roku.

Dyrekcja szpitala uznała wypłatę podwyżek dla tak dużej grupy osób za nierealną. Może to być bardzo niebezpieczne, bo ubiegły rok szpital zakończył na dużym minusie. Strata wyniosła aż 5 milionów 700 tysięcy złotych. Dlatego dyrekcja szpitala wspólnie ze starostwem chciała wynegocjować zawieszenie podwyżek na dwa lata proponując kwotę 50 złotych, ale związki zawodowe na takie rozwiązanie się nie zgadzają. Minimum to dla nich 100 złotych i zawieszenie podwyżek na rok. Związki zawodowe zapowiadają, że pomocy będą szukać w sądzie.

Dyrekcja zdecydowała, że w tej sytuacji rozwiązuje umowę, czyli całe podwyżkowe porozumienie. Tym bardziej, że jak przypomina dyrektor, od października mają zmienić się zasady finansowania szpitali przez NFZ. I ciagle nie wiadomo, jak wpłynie to na sytaucję szpitala.