W Szpitalu Wojewódzkim w Przemyślu rozpoczęły się zmiany związane z połączeniem ze Szpitalem Miejskim. Od 3 kwietnia to już oficjalnie jedna placówka medyczna. Ale wykorzystująca trzy budynki. To zmiana która wywoływała i wywołuje emocje. Wiadomo już na pewno że konieczne jest zmniejszenie zatrudnienia. I reorganizacja, żeby szpital zaczął wychodzić z długów.

Kiedyś szpital wojskowy, potem miejski, przychodnia kolejowa i największy w Przemyślu Szpital Wojewódzki to teraz jedna medyczna placówka. To ma być sposób na zracjonalizowanie organizacji przemyskiej służby zdrowia i kosztów związanych z jej funkcjonowaniem. Dyrektor szpitala jest przekonany, że taka zmiana ma sens i za jakiś czas da konkretne efekty.

- Nieracjonalne było aby w odległości kilku kilometrów od siebie były dwa szpitale o siedmiu dublujących się oddziałach, które miały obłożenie około 50-60 procent. Oznacza to, że personel dyżurował przy pustych łóżkach.

A do tego dołożyć trzeba także m.in. zdublowane apteki, laboratoria i pracownie rentgenowskie, też nie w pełni wykorzystywane. Przy potężnym zadłużeniu i braku pieniędzy nawet na zakup sprzętu ratującego życie taka sytuacja na dłuższą metę mogła prowadzić tylko do finansowej katastrofy. Tym bardziej, że w szpitalu nie zawsze da się zaplanować wszystkie koszty i wydatki.

- Nie ma takiego czegoś żeby była tylko czysta księgowość, tylko słupki miały znaczenie. Główne znaczenie ma pacjent, człowiek. Tak, że czasami świadomie musimy uruchomić świadomie większe środki finansowe, ale to jest związane z pewnym etapem leczenia i dobrem pacjenta.

To z myślą o pacjentach, mimo ciągle trudnej sytuacji finansowej, rozpoczął się remont tzw. traktu porodowego, który docelowo mam objąć cały oddział ginekologii i położnictwa. Prace już trwają. W planach są remonty kolejnych oddziałów m.in. ortopedii i neurologii oraz realizowane z dofinansowaniem pieniędzmi z Regionalnego Programu Operacyjnego - powstanie ośrodka kompleksowej opieki kardiologicznej. Nowe pomieszczenia oddziału i angiograf, czyli sprzęt stosowany do badań i zabiegów tzw. kardiologii inwazyjnej już są. Ale to tylko część wielomilionowego projektu,.

To zmiany, które mają podnieść standardy leczenia ale też zwiększyć liczbę pacjentów i co najważniejsze wielkość kontraktu z NFZ-tem. Równie ważne jest też ograniczenie kosztów, także tych związanych z zatrudnieniem

- W jednej sprawie nie będę politycznie poprawny w szpitalach. Teraz już w jednym szpitalu są przerosty zatrudnienia i nie możemy tego zagłaskać, ani ukryć.

Plan grupowych zwolnień bezterminowo zawieszono. Bo na początek przygotowywany jest program dobrowolnych odejść z wypłatą wielokrotności miesięcznego wynagrodzenia. Ale nawet to budzi wielkie emocje.

- Nie ma takiej możliwości żeby sprzęt sam pracował i pacjenta zostawić samego,a że pan dyrektor przewidział w naszej grupie 70 pielęgniarek do zwolnienia, to my na to nie wyrażamy zgody bo długo tu pracujemy i wiemy, że mamy braki na oddziałach.

A redukcja zatrudnienia ma objąć też inne grupy zawodowe, w sumie 200 pracowników. Choć połączenie przemyskich szpitali stało się faktem to zmiany dopiero się zaczynają to już wiadomo, że nie będzie łatwo. Ale chodzi o przyszłość szpitala i to aby w końcu wyszedł na prostą.