Zazwyczaj w Interwencjach zajmujemy się sprawami ludzi, a dziś interwencje wyjątkowe, bo tym razem chodzi o problemy zwierząt. Do naszej redakcji napłynęło kilka sygnałów od osób, które nie wiedzą, gdzie szukać pomocy, kiedy spotkają w swojej okolicy błąkającego się psa lub kota. Są też takie osoby, które nie są do końca zadowolone z tego jak funkcjonuje taka pomoc, jak jest udzielana i mają sugestie co można by poprawić.

Pan Marcin mieszka na jednym z rzeszowskich osiedli. Od lat jest miłośnikiem zwierząt, dlatego los każdego zagubionego psa i kota, którego spotyka w okolicy, nie jest mu obojętny. Każdy taki przypadek fotografuje i zgłasza odpowiednim służbom. Jednak te, jego zdaniem, nie zawsze reagują na sygnał tak, jak powinny.

- Bardzo cenny jest czas, żeby pomóc takiemu zwierzęciu, bo bardzo szybko się przemieszcza, jest w szoku, jest wystraszone i potrzebuje szybkiej pomocy i straż miejska często tłumaczy się takimi argumentami, że np. nie mamy samochodu w tym momencie, mamy jeden samochód, przykro nam bardzo, jak będziemy mieli to wyślemy. Schronisko też miało do mnie oddzwonić, często nie oddzwania, żeby precyzyjnie móc podać schronisku wytyczne, opis pieska, np. dzwoniłem z jednym pieskiem i pan mi powiedział, żebym zagonił pieska do klatki schodowej do bloku, wtedy pan przyjedzie i wyłapie, a to przecież schronisko jest od wyłapywania zwierząt, a nie mieszkaniec, więc to chyba nie funkcjonuje tak jak powinno.


O innych zarzutach w stosunku do pracowników rzeszowskiego schroniska dla zwierząt, napisała w mailu do naszej redakcji pani Małgorzata, która znalazła zagubionego psa. Oto fragmenty tej wiadomości: „Zawiadomiłam o fakcie znalezienia nasze schronisko. Zaznaczyłam, że mogę sama zawieźć pieska do schroniska, aby przyspieszyć rozwiązanie tej sytuacji. Moja rozmówczyni jednak nie zaakceptowała tego pomysłu. Po jakimś czasie pani oddzwoniła do mnie i stwierdziła, że najlepiej będzie jeśli zaniosę psa z powrotem na miejsce, z którego go wzięłam, bo być może piesek sam znajdzie drogę do domu. Na moje pytanie co z wyjątkowo niską temperaturą, stwierdziła, że do wieczora zostało jeszcze trochę czasu, i abym ewentualnie, jeśli piesek dalej będzie się błąkał, wieczorem zadzwoniła na straż miejską.”

- Myślę, że to jest wszystko jakieś opieszałe i nie do końca tak zorganizowane jak powinno być.

Co na te zarzuty Straż Miejska i dyrekcja rzeszowskiego schroniska dla zwierząt?

- Schronisko jest czynne i dyspozycyjne do 16.00. Niemniej jednak osoby odpowiedzialne w schronisku udostępniły nam telefony i są całodobowo pod telefonem. Nie jest tak, że jeżeli ktoś znajdzie pieska w nocy, nie można podjąć tej interwencji, nie można tego zgłosić, te osoby mają obowiązek być w schronisku całodobowo dostępne.

Halina Derwisz,  prezes Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt i kierowniczka schroniska Halina Derwisz, prezes Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt i kierowniczka schroniska Zdaniem Haliny Derwisz prezes Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt i kierowniczki schroniska nie każdy pies, który biega po mieście potrzebuje pomocy.

- Na samym początku musimy ustalić czy jest to pies typowo bezdomny i należy go wyłapać i umieścić w schronisku, czy to jest pies, który błąka się, a posiada właściciela i zna drogę powrotną do domu.

Jak wylicza kierowniczka od początku roku do schroniska zostało przyjętych 170 psów, których właścicieli nie udało się ustalić.

- Każde zgłoszenie, które napływa jest rejestrowane, mamy swój sposób przyjmowania zgłoszeń, i to że czasem się tak zdarza, że prosimy osobę, która zgłasza pieska, żeby nie łapała tego pieska, żeby pozwoliła mu i dała szanse powrotu do domu, to nie znaczy, że nie przyjmujemy tego zgłoszenia. Przyjmujemy i reagujemy, jeździmy sprawdzamy, mamy to przez kilka dni zachowane w pamięci i jeżeli jesteśmy na terenie danego osiedla to, to sprawdzamy.

Schronisko Kundelek zatrudnia 12 osób. Dodatkowo w opiece nad zwierzętami pomagają wolontariusze, np. zabierając bezdomne psy na spacery. Zdaniem kierowniczki, to wystarczająca liczba osób, żeby placówka mogła wywiązywać się ze swoich obowiązków. Ale rozwiązaniem, które z pewnością ułatwiłoby im pracę byłoby obowiązkowe znakowanie psów. Dzięki temu w przypadku znalezienia wałęsającego się zwierzęcia, można by szybko ustalić jego właściciela. Na razie jednak takiego obowiązku nie ma.

Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa Z raportu NIK wynika, że połowa samorządów nie sprawdza na co wydawane są pieniądze w schroniskach. Jak jest w przypadku rzeszowskiego schroniska?

Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. - Mamy dwa rodzaje jakby nadzoru czy kontroli - jedna to jest kontrola finansowa, czyli sprawdzamy wszystkie faktury i wydatki, czy to się zgadza, czy idzie na taki cel, na jaki powinno. I druga taka kontrola, to jest taka, że kilka razy w roku człowiek przychodzi i sprawdza, jakie warunki są dla tych zwierzaków, czyli taka już kontrola bardziej merytoryczna jeśli chodzi o samo utrzymywanie schroniska.